środa, 12 lutego 2014

niespodzianka

Hej!
Chciałam powiedzieć że razem z moją najlepszą koleżanką. Piszemy imaginy który zostanie opublikowany już niedługo. Niektórzy może kojarzą prowadzi ona także bloga. Podpisuje się nickiem Gwiazdeczka. Mam nadzieję ze ktoś będzie czekać. Jeśli podoba wam się ten pomysł piszcie komentarze 

niedziela, 22 grudnia 2013

opowiadanie 18

OCZAMI MAGDY*
Poczułam jak do mojego nosa dochodzi zapach kawy i świeżo upieczonych tostów, leniwie otworzyłam oczy i ujrzałam naprzeciwko mnie karteczkę z moim imieniem. Otworzyłam liścik, a w nim staranne pismo mojego ukochanego wyryte w słowie ‘ Kocham Cię ‘, pod spodem mniejszą czcionką widniał napis ‘ zimno ‘. Z zaciekawieniem wygrzebałam się z łóżka i wyszłam z pokoju, naprzeciwko drzwi znów była karteczka z napisem ‘ Kocham Cię ‘, a pod spodem ‘ letnio ‘. Kolejne karteczki były takie same, ale pod wyznaniem widniały jeszcze napisy ‘ ciepło ‘, ‘ gorąco ‘ i ‘ bardzo gorąco ‘. Weszłam do kuchni, a na stole był ustawiony wielki talerz tostów, dwa kubki kawy i dwa talerze. Na jednym z nich położone było średniej wielkości pudełeczko. Otworzyłam je, a moim oczom ukazał się piękny srebrny z literką N wysadzaną diamencikami.
- Podoba Ci się ? – poczułam jak czyjeś ręce oplatają się wokół mojej tali.

- Jest piękny, ale z jakiej to okazji ? – odwróciłam się do chłopaka, a on musnął moje usta.
- Dzisiaj mija tydzień od kąd jesteśmy razem
- Ale… ja nic dla Ciebie nie mam – od razu humor mi się popsuł, a Horan złapał mnie za policzki.
- Nic się nie stało, prezentem od Ciebie jest to, że tutaj jesteś ze mną. – blondyn pocałował mnie w nos, a ja wyjęłam łańcuszek z pudełka.
- Pomożesz mi ? – podałam żarłokowi wisiorek, a on zapiął go na mojej szyji, mała literka swobodnie leżała na moim dekolcie. – Dziękuję – przywarłam wargami do warg chłopaka
 - Śniadanie czeka.
- Może poczekać – zaczęłam zdejmować koszulkę Niallowi
- Ale no jedzenie ! Spójrz na nie, ono prosi by je zjeść ! – Niall zrobił minę zbitego psa – Od godziny nic nie jadłem – wywróciłam oczami i usiadłam do stołu. Po skończonym posiłku odniosłam talerz do zmywarki, usiadłam na nim i znów zaczęłam go pozbywać ubrań.

*OCZAMI SARY*
- A jak się nie zgodzą ? – zapytałam z wypisanym smutkiem na twarzy.

- Nie martw się, na pewno się zgodzą – szatyn objął mnie w talii i w tulił w moje ciemno brązowe włosy.
  - Ehh no ok. Wezmę na głośnik to jak by coś – wykręciłam numer mojej mamy, a po pary sygnałach odebrała.
- Cześć córciu, jak tam w Irlandii ? – usłyszałam spokojny głos kobiety.
- Bardzo dobrze i poznałam kogoś tutaj.
- Ooo kto to ? Ładny ?
- Emm… pamiętasz jak zawsze Ci mówiłam, że chcę poznać Louisa Tomlinsona – popatrzyłam na chłopaka, uśmiechnął się zadziornie a ja wystawiłam mu język.
- Nie mów, ze to on, bo zemdleje !
- Nie mdlej, ale tak to on ogółem poznałam cały zespół. I jest sprawa, możecie z tata się nie zgodzić, ale…
- Chcesz się do niego wyprowadzic do Londynu – zdziwiło mnie to, że tak szybko się domyśliła, ale w końcu to moja mamusia.
- Skąd wiedziałaś ?
- Domyśliłam się, że dzwonisz w tej sprawie. Skoro powiedziałaś o Louisie i, że pewnie się nie zgodzimy to tak mi się nasunęło, ile ma lat ?
- Noo… 20.
- Ile ?! To on taki stary jest myślałam, że ma 18 lub 19. Saruś kochanie taty jeszcze nie ma bo jest w pracy, ale pogadam z nim i jutro rano do Ciebie zadzwonię ok. ?
- Ok., Kocham Cię mamo !
- No ja Ciebie też – rozłączyłam się i rzuciłam Louisowi na szyję.
- Nie wiem z czego się cieszysz, ale to chyba chodzi o tą wyprowadzkę.
- Aaa no tak ! Przecież nie rozumiesz polskiego. Moja mama wstępnie się zgodziła, dzisiaj jeszcze pogada z tatą i ma jutro rano dzwonić.
- No to super ! – Lou wziął mnie na ręce i obkręcił wokół osi.
- Kotek, cieszenie cieszeniem, ale mój tato będzie chciał z Toba pogadać.
- Mam nadzieję, że umie mówić po angielsku – szatyn zaśmiał się i odstawił mnie na podłogę.
- Umie umie.
- Więc wszystko już załatwione tylko jeszcze twój tata. – chłopak przysunął się do mnie i musnął moje usta.
- Właśnie sobie zdałam sprawę, że nie mamy razem zdjęć !
- Ehh chodź tutaj – Lou wpił się w moje usta i zrobił zdjęcie – A teraz zrobimy taki myk. Niech cały świat dowie się o nas – chłopak wszedł na Twittera.
- Ooo jak ja dawno nie byłam na TT.
- Masz Twittera i nic nie mówisz ?! Masz i wpisuj. – szatyn podał mi telefon, a ja wpisałam ciąg literek i oddałam urządzenie
- Co napiszesz ?
- Zobaczysz. – Podałam urządzenie Louisowi, a on szybko wszedł na portal i przeczytał.

potem powiedział  – Kocham Cię wariatko – chłopak spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się wystawiając swoje białe zęby.
- Ja Ciebie też  – przywarłam ustami do jego. Pocałunek był długi i namiętny – Szczerze, boję się trochę o te hejty, które się teraz zaczną – w tuliłam się w jego tors i zaciągnęłam jego perfumami.
- Nie martw się, obronię Cię. – zaśmiałam się.
- Ale ja naprawdę się boję.
- Czekaj – Lou wstał po telefon – Zobacz – podał mi urządzenie. Nie wierzyłam własnym oczom, prawie każdy tweet zawierały pozytywne przekazy, były tez negatywne, ale nie patrzyłam na nie.
- Ooo dostałeś wiadomość – oddałam szatynowi telefon, a on przeczytał wiadomość i rzucił telefon na łóżko. Szybko go wzięłam, wiadomość była od El byłej Louisa. – ‘ Powiedz tej swojej, że ma z Tobą zerwać i się do Ciebie nie zbliżać bo coś może jej się stać. Jeśli ja Ciebie nie mogę mieć to żadna nie będzie. El xx ‘ Louis co to ma znaczyć ?
- Czuję, że przyjedzie tutaj i będzie chciała nas pilnować – podeszłam do chłopaka i przytuliłam od tyłu.

- A one wie, że tutaj jestes ?
- Nie, ale może się dowiedzieć.
- Skąd niby ?!
- Od Zayna. Od zawsze mieli dobre kontakty, a teraz Zayn chcąc się zemścić powie jej wszystko. – po policzkach zaczęły mi płynąć łzy.

- To wszystko moja wina ! – rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać do poduszki.
- Czemu uważasz, że to twoja wina – poczułam jak Lou głaszcze mnie po plecach.
- Bo gdybym nie przyjechała to… to wszystko inaczej by się potoczyło.
- Sara spójrz na mnie – oderwałam się od mokrej już od moich łez poduszki i wlepiłam wzrok w jego piękne szare oczy – To nie jest twoja wina. Zayn okazał się świnią, ale nie jest to powód bys się obwiniała. Obiecuje, że Eleanor nie stanie pomiędzy nami, a jak tylko będzie chciała zniszczyć nasz związek lub coś tobie zrobić to nie ręczę za siebie. – uśmiechnęłam się do szatyna i wpiłam się w jego usta. – Kocham Cię Sara.

- Ja Ciebie też Louieh – wtuliłam się w tors chłopaka, a oczy same mi się zamknęły i porwałam się do świata Morfeusza.

piątek, 13 grudnia 2013

opowiadaie 17

Rano obudziłam się z ciężkim bólem głowy, przekręciłam się i poczułam czyjąś rękę na mojej piersi, spojrzałam na właściciela był nim oczywiście Niall. Chociaż mało pamiętam z całej imprezy tej nocy nigdy nie zapomnę, z nikim nie było mi tak dobrze jak z Niallem, nikt nie był dla mnie tak bliski i ważny jak on.
- Niall, wstajemy. – żarłok zamruczał cos pod nosem i jeszcze bardziej przybliżył mnie do siebie – Niall ! – chłopak otworzył oczy i uśmiechnął się promiennie.
  -dziewczyno ty wiesz jak chłopakowi zrobić dobrze. Byłaś wspaniała – usiadłam na Horanie i delikatnie zaczęłam muskać usta chłopaka.
- Wzajemnie kocie – blondyn zaczął całować mnie po szyji i dekolcie – Niall musimy się ubrać i iść. Pewnie wszyscy są już w domu.
- Ojj no kochanieee, prooszę – Horan zrobił minę zbitego psa, a ja nie mogłam mu się oprzeć. Przewróciłam tylko oczy i zaczęłam zachłannie całować chłopaka, a on oddawał każdy pocałunek. Horan rzucił mnie na łóżko, a mnie przeszła fala namiętności i pożądania. Po skończone ‘ zabawie ‘ ubraliśmy się i skierowaliśmy do wyjścia. Wszędzie leżały niedopałki, puste butelki i kieliszki. Wzięliśmy jeszcze cztery butelki, które wypiliśmy po drodze. Podchodząc do drzwi Nialla domu usłyszeliśmy krzyki, szybko weszliśmy do domu i zobaczyliśmy kłócącego się Louisa i Zayna.
- Co się tutaj do cholery dzieje ?! – szybko zapytałam gdy zobaczyłam płaczącą Sarę na kanapie.
- Zayn robi jej jakieś głupie sceny zazdrości, choć z nią nie jest ! – krzyknął Louis patrząc ciagle na mulata.
- Ale czemu ona płacze ?!
- Uderzył ją – wtrącił się Harry przytulający dziewczynę.
- Który ?! – każdy wzrok utkwił na Zaynie, a ja nie wytrzymałam i uderzyłam go w twarz z otwartej ręki – Ty chyba jesteś chory ! Robisz jej jakieś awantury, sceny zazdrości choć wcale z Tobą nie jest! Ogarnij się, bo na za dużo sobie pozwalasz ! – czułam jak za chwilę pęknie mi żyłka, w głowie zaczęło mi się kręcić, ale nie zważałam na to. Miałam zamiar sprzedać Zaynowi kolejnego liścia, ale Louis złapał mnie na nadgarstek. Liam i Harry zaprowadzili trzymającego się za policzek Zayna.
- Luois, chyba czas im powiedzieć wcześniej  niż to ustalaliśmy – chłopak przytknął, a ona podeszła do niego i przytuliła, akurat weszli Liam z Harrym – A więc my z Lou chodzimy ze sobą od jakiegoś tygodnia. Nie chcieliśmy wam nic mówić bo byście pomyśleli, ze jesteśmy szaleni wciągając się w związek gdzie się prawie nie znamy, ale… kocham Louisa i przy nim czuje się bezpieczna i szczęśliwa – podeszłam do przyjaciółki i ja przytuliłam, później skierowałam się do Lou
- A ty jak ją zranisz to Cię znajdę i Ci świerk w dupę wsadzę – nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Poczułam tylko jak ktoś mnie łapie, a później już nic. a w oczy zaczęło mnie razić ostre białe światło, usłyszałam jak ktoś krzyczy ‘ BUDZI SIĘ! ‘ i trzaska drzwiami. Powoli otworzyłam szerzej oczy i ujrzałam wszystkich stojących nade mną, a później białe ściany.
- Ugh, gdzie ja jestem ? – spytałam zaspanym i słabym głosem
- Jesteś w szpitalu – odwróciłam głowę na bok, na krzesełku siedział zapłakany Niall
- Czemu tutaj się znalazłam? Niall, czemu płaczesz ? – zasypałam chłopaka masą pytań.
- Możecie wyjść ? – spytał, a raczej rozkazał wszystkim o wyjście, a oni posłusznie wykonali prośbę. – Więc tak zemdlałaś, szybko do Ciebie podbiegłem i złapałem. Nagle zaczęłaś krwawić z okolic pochwy, nie wiedzieliśmy, co się dzieje, więc zawieźliśmy Cię do tutaj. Okazało się, że… byłaś w pierwszym miesiącu ciąży, ale poroniłaś, bo miałaś za dużo stresu. – w tym momencie łzy pociekły mi po policzkach.
- To dziecko… było Patryka. Musiało się to stać jak… ostatni raz przed zerwaniem – nie chciałam tamować łez, swobodnie spływały po moich policzkach – Pewnie mnie teraz znienawidzisz i zostawisz, bo Ci nie powiedziałam, ale ja sama nie wiedziałam. – Horan nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
- Idiotko, nigdy Cie nie zostawię ! Nawet mi to przez myśl nie przemknęło.
- To, czemu płakałeś ?
- Bo nie dość, że bałem się, że Cie stracę to jeszcze smutno mi było, że możesz mieć potomstwo z kimś takim jak on, bo tak naprawdę chcę z Toba być do końca świata i o jeden dzień dłużej. Mieć z Toba gromadkę dzieci, być po prostu szczęśliwym z dziewczyną, która nadaje mojemu światu kolor. – Horan delikatnie mnie pocałował, a ja wtuliłam się w niego. Po dwóch dniach wyszłam, bo lekarze powiedzieli, że mogę już iść.
- Na całe szczęście babcia nic o tym nie wie. 
- Nooo, jeszcze by mnie prześwięciła. – Zaśmialiśmy się i pojechaliśmy do domu. Tam pojawił się kolejny problem.
 Ujrzeliśmy taksówkę pod domem Nialla, szybko wysiedliśmy z auta i zobaczyliśmy pakującego walizki do bagażnika Zayna.
- Co ty robisz ?

- Wracam do Londynu
- Czemu ?!
- Nie mam ochoty patrzeć jak wszyscy w koło są szczęśliwi oprócz mnie.
- Nie przesadzaj.
- Jak mam kurwa nie przesadzać ?! Ty i Magda, Louis i Sara, Harry tez poszedł spotkać się z jakąś dziewczyną, Liam codziennie gada z Danielle, a ja ?
- Zayn znajdziesz jeszcze kogoś, wakacje się dopiero zaczęły.

- Nie, w dupie już to wszystko mam !
- Zayn nie dramatyzuj – w końcu zabrałam głos – Masz dwa miesiące, będzie dużo imprez na pewno kogoś poznasz tak jak Harry. – położyłam rękę na ramieniu chłopaka, ale ją strzepnął.

- Zostawcie mnie wszyscy w spokoju, wracam do Londynu i koniec – chłopak wsiadł do taksówki trzaskając drzwami i odjechał.
- To po tamtej kłótni – łzy zaczęły swobodnie spadać na moją koszulkę.
- Nie zadręczaj się tak. Pamiętaj, że dopiero wyszłaś ze szpitala i jesteś jeszcze słaba.

- Masz rację Niall to jego sprawa – weszliśmy do domu, a już od progu zaatakowała mnie Sara.
- Puuulpeeeet ! Tęskniłam za Tobą ! – przyjaciółka obdarowała mnie uściskami i całusami.
- Ooo kto sobie o mnie przypomniał
- Madziu, nie wiesz jak się o Ciebie martwiłam !
- Mhm…

- Nie wierzysz mi ?
- No powiedzmy, że Ci wierzę

- Małpa – Sara zrobiła minę obrażonego dziecka.
- Sara, przepraszam. Po prostu jestem zmęczona i chcę się położyć – skierowałam się na górę, od razu rzuciłam się na łożko i zasnęłam.


*OCZAMI LOUISA*
- I jak się trzymasz ? – usiadłem koło przyjaciela
- Ja całkiem. gorzej z Magdą – Horan schował w dłonie – Nie może się pogodzić z tym, że była w ciąży,
- Widać, że to się na tobie Tobie odbija.
- Co ? Niee, no dobra może trochę, ale… wiesz, że od 2 lat nie miałem nikogo, a Magda jest wyjątkowa i kocham ją.
- To tego nie spieprz. Może teraz jest trudno, ale zobaczysz później, trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej.
- Dzięki Tommo – uśmiechnąłem się do przyjaciela i poklepałem po ramieniu – Dobra idę do Sary zobaczyć jak się czuje.

- A to co jej się stało ?
- Niic, ale ta sprawa z Zaynem… szkoda gadać – skierowałem się do mojego pokoju gdzie aktualnie siedziała Sara. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem śpiącą dziewczynę. Położyłem się koło ukochanej i okryłem nas kołdrą.
- Śpisz ? – szepnąłem jej koło ucha, ale odpowiedziało mi chrapnięcie. Uśmiechnąłem się do siebie i zacząłem po cichu śpiewać. - Said I’d never leave her cause her hands fit like my T-shirt,

 Tongue tied over three words, cursed.
 Running over thoughts that make my feet hurt,
 Bodies intertwined with her lips – Sara zaczęła się budzić i przekręciła się na łóżku wtulając się we mnie.
- Pośpiewaj mi jeszcze. Kocham Twój głos. – uśmiechnąłem się i dokończyłem bardzo dobrze znany mi tekst. Poczułem jak dziewczyna równomiernie oddycha co znak, że zanęła.
 
 Bardzo Dziękuje tym którzy to czytają :)

czwartek, 12 grudnia 2013

opowiadanie 16

- Babciu jesteśmy już ! – krzyknęłam od progu, ale nikt mi nie odpowiedział. – Babciu ? – przeszukałam całe mieszkanie, ale nigdzie nie mogłam znaleźć starszuki.
- Magda chodź no tutaj – pobiegłam w kierunku Sary, która trzymała kartkę – Trzeba się rozglądać – Wyrwałam przyjaciółce kartkę i przeczytałam pod nosem.
- Babcia poleciała na tydzień do Londynu na jakiś, wróci w poniedziałek.

- No to akurat dobrze się składa, mój i Nialla kumpel robi domówkę – widać, że Zayn był ucieszony z tej informacji.
- Taaaaak !, idziemy na meeelaaanż ! – Sara zaczęła tańczyć dziki taniec, a po chwili się do niej dołączyłam. – Kuurwa jak ja dawno nie byłam na domówce.
- Dobra, dobra koniec tych dzikich wygibasów. Idzcie się przebrać, a my za godzinę będziemy po was. – zamknęłyśmy za chłopakami drzwi i szybko pobiegłyśmy się szykować. Puściłyśmy muzykę i zaczęłyśmy przygotowania.
- Saraa ! Nie mam się w co ubrać ! – udałam płacz, a do pokoju weszła uradowana dziewczyna.
- Co ja z Tobą mam – podala mi ubraniai wyszła z pokoju. Ubrałam się , wszystko idealnie do siebie pasowało. Włożyłam jeszcze kolczyk do pępka ze zwisającą koniczynką i poszłam podkreślić oczy tuszem i eye-linerem aż zadzwonił dzwonek do drzwi. W drzwiach zobaczyłam Harrego, Zayna, Nialla i Louisa.
- Widać, że gotowe to idziemy. – szliśmy ok. 15 minut, a już za rogiem było słychać głośną muzykę.
- Ooo Ema Ema wchodźcie – przywitał nas widać, że już nieźle wstawiony brunet. – Ty pewnie musisz być Magda, Niall mi dużo o Tobie opowiadał i miał rację jesteś nieziemska – oblałam się rumieńcem, a chłopak skierował się do Sary – A tej koleżanki nie znam.
- Jestem Sara – dziewczyna uśmiechnęła się i uścisnęła jego dłoń.
- Ja jestem Matt, czujcie się jak u siebie. – wskazał nam byśmy weszli, a ja od razu poczułam woń fajek i wódki z mety, od razu pociągnęłam Nialla do baru.
- Drinka – powiedziałam do barmana, a on od razu mi podał.
 
złapałam blondyna za koszulkę i poszliśmy na parkiet. Wyhaczyłam w tłumie Sarę i Louisa calujacych sie  taaa bardzo się ukrywają z tym swoim związkiem.
tańczyłam w takt muzyki. Po paru drinkach byłam już nieźle pijana, ale jednak nie aż tak bardzo.
- Kocie idę po jeszcze jednego bo ta mi się skończył – chwiejnym krokiem poszłam po trunek, idąc do Horana zauważyłam grupkę plastików kołyszących i ocierających się o niego, wkurzona szybko do nich podeszłam i odepchnęłam – Sorry laski, ale on jest mój.

- Szkoda dla was, ale ta dziewczyna posiadła moje serce.
- Ojj za chwilę nie tylko serce, ale ciało także – wpiłam się blondynowi w usta i pobiegliśmy na górę do sypialni, o której wcześniej wspomniał nam Matt. Zamknęłam drzwi na kluczyk i znów wpiłam się w usta chłopaka, Horan błądził rękoma po całym moich ciele, a ja czułam, że odpływam.
- Mmm widać, że masz kolczyk – blondyn podniósł mi bluzkę i przyjrzał się wisiorkowi – Koniczynka, jest wprost cudowna. – zaśmiałam się i powróciliśmy do całowania.

Niall pchnął mnie lekko na łóżko, całował zachłannie a w tych pocałunkach czuć było pożądanie. Zdjął moją bluzkę i zaczął całować po dekolcie, brzuchu a potem znów wpijając się łapczywie w usta. Zdjęłam mu jego T-shirt i rzuciłam gdzieś na podłogę. Niall oderwał się ode mnie i zaczął dobierać się do spodni. Spojrzał tylko w moje oczy pytającym wzrokiem, a ja pokiwałam tylko głową na zgodę. Horan uśmiechnął się seksownie i kontynuował. Po chwili jego spodnie tak jak i moje znalazły się gdzieś na podłodze. Blondyn zaczął składać pocałunki swoimi malinowymi ustami na całym moim ciele rozgrzanym od fali przyjemności i pożądania.  Gdy doszedł do zapięcia od stanika bez trudu go rozpiął.Wiadomo co sie potem stalo zmeczeniu zasnelismy wtuleni w siebie. 


Jeżeli ktoś to czyta bardzo proszę o komentarz może być nawet kropka.Trochę krótki ale obiecuje ze jutro będzie dłuższy