Wesołych Świat
poniedziałek, 23 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
opowiadanie 18
OCZAMI MAGDY*
Poczułam jak do mojego nosa dochodzi zapach kawy i świeżo upieczonych tostów, leniwie otworzyłam oczy i ujrzałam naprzeciwko mnie karteczkę z moim imieniem. Otworzyłam liścik, a w nim staranne pismo mojego ukochanego wyryte w słowie ‘ Kocham Cię ‘, pod spodem mniejszą czcionką widniał napis ‘ zimno ‘. Z zaciekawieniem wygrzebałam się z łóżka i wyszłam z pokoju, naprzeciwko drzwi znów była karteczka z napisem ‘ Kocham Cię ‘, a pod spodem ‘ letnio ‘. Kolejne karteczki były takie same, ale pod wyznaniem widniały jeszcze napisy ‘ ciepło ‘, ‘ gorąco ‘ i ‘ bardzo gorąco ‘. Weszłam do kuchni, a na stole był ustawiony wielki talerz tostów, dwa kubki kawy i dwa talerze. Na jednym z nich położone było średniej wielkości pudełeczko. Otworzyłam je, a moim oczom ukazał się piękny srebrny z literką N wysadzaną diamencikami.
- Podoba Ci się ? – poczułam jak czyjeś ręce oplatają się wokół mojej tali.
- Jest piękny, ale z jakiej to okazji ? – odwróciłam się do chłopaka, a on musnął moje usta.
- Dzisiaj mija tydzień od kąd jesteśmy razem
- Ale… ja nic dla Ciebie nie mam – od razu humor mi się popsuł, a Horan złapał mnie za policzki.
- Nic się nie stało, prezentem od Ciebie jest to, że tutaj jesteś ze mną. – blondyn pocałował mnie w nos, a ja wyjęłam łańcuszek z pudełka.
- Pomożesz mi ? – podałam żarłokowi wisiorek, a on zapiął go na mojej szyji, mała literka swobodnie leżała na moim dekolcie. – Dziękuję – przywarłam wargami do warg chłopaka
- Śniadanie czeka.
- Może poczekać – zaczęłam zdejmować koszulkę Niallowi
- Ale no jedzenie ! Spójrz na nie, ono prosi by je zjeść ! – Niall zrobił minę zbitego psa – Od godziny nic nie jadłem – wywróciłam oczami i usiadłam do stołu. Po skończonym posiłku odniosłam talerz do zmywarki, usiadłam na nim i znów zaczęłam go pozbywać ubrań.
*OCZAMI SARY*
- A jak się nie zgodzą ? – zapytałam z wypisanym smutkiem na twarzy.
- Nie martw się, na pewno się zgodzą – szatyn objął mnie w talii i w tulił w moje ciemno brązowe włosy.
- Ehh no ok. Wezmę na głośnik to jak by coś – wykręciłam numer mojej mamy, a po pary sygnałach odebrała.
- Cześć córciu, jak tam w Irlandii ? – usłyszałam spokojny głos kobiety.
- Bardzo dobrze i poznałam kogoś tutaj.
- Ooo kto to ? Ładny ?
- Emm… pamiętasz jak zawsze Ci mówiłam, że chcę poznać Louisa Tomlinsona – popatrzyłam na chłopaka, uśmiechnął się zadziornie a ja wystawiłam mu język.
- Nie mów, ze to on, bo zemdleje !
- Nie mdlej, ale tak to on ogółem poznałam cały zespół. I jest sprawa, możecie z tata się nie zgodzić, ale…
- Chcesz się do niego wyprowadzic do Londynu – zdziwiło mnie to, że tak szybko się domyśliła, ale w końcu to moja mamusia.
- Skąd wiedziałaś ?
- Domyśliłam się, że dzwonisz w tej sprawie. Skoro powiedziałaś o Louisie i, że pewnie się nie zgodzimy to tak mi się nasunęło, ile ma lat ?
- Noo… 20.
- Ile ?! To on taki stary jest myślałam, że ma 18 lub 19. Saruś kochanie taty jeszcze nie ma bo jest w pracy, ale pogadam z nim i jutro rano do Ciebie zadzwonię ok. ?
- Ok., Kocham Cię mamo !
- No ja Ciebie też – rozłączyłam się i rzuciłam Louisowi na szyję.
- Nie wiem z czego się cieszysz, ale to chyba chodzi o tą wyprowadzkę.
- Aaa no tak ! Przecież nie rozumiesz polskiego. Moja mama wstępnie się zgodziła, dzisiaj jeszcze pogada z tatą i ma jutro rano dzwonić.
- No to super ! – Lou wziął mnie na ręce i obkręcił wokół osi.
- Kotek, cieszenie cieszeniem, ale mój tato będzie chciał z Toba pogadać.
- Mam nadzieję, że umie mówić po angielsku – szatyn zaśmiał się i odstawił mnie na podłogę.
- Umie umie.
- Więc wszystko już załatwione tylko jeszcze twój tata. – chłopak przysunął się do mnie i musnął moje usta.
- Właśnie sobie zdałam sprawę, że nie mamy razem zdjęć !
- Ehh chodź tutaj – Lou wpił się w moje usta i zrobił zdjęcie – A teraz zrobimy taki myk. Niech cały świat dowie się o nas – chłopak wszedł na Twittera.
- Ooo jak ja dawno nie byłam na TT.
- Masz Twittera i nic nie mówisz ?! Masz i wpisuj. – szatyn podał mi telefon, a ja wpisałam ciąg literek i oddałam urządzenie
- Co napiszesz ?
- Zobaczysz. – Podałam urządzenie Louisowi, a on szybko wszedł na portal i przeczytał.
- potem powiedział – Kocham Cię wariatko – chłopak spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się wystawiając swoje białe zęby.
- Ja Ciebie też – przywarłam ustami do jego. Pocałunek był długi i namiętny – Szczerze, boję się trochę o te hejty, które się teraz zaczną – w tuliłam się w jego tors i zaciągnęłam jego perfumami.
- Nie martw się, obronię Cię. – zaśmiałam się.
- Ale ja naprawdę się boję.
- Czekaj – Lou wstał po telefon – Zobacz – podał mi urządzenie. Nie wierzyłam własnym oczom, prawie każdy tweet zawierały pozytywne przekazy, były tez negatywne, ale nie patrzyłam na nie.
- Ooo dostałeś wiadomość – oddałam szatynowi telefon, a on przeczytał wiadomość i rzucił telefon na łóżko. Szybko go wzięłam, wiadomość była od El byłej Louisa. – ‘ Powiedz tej swojej, że ma z Tobą zerwać i się do Ciebie nie zbliżać bo coś może jej się stać. Jeśli ja Ciebie nie mogę mieć to żadna nie będzie. El xx ‘ Louis co to ma znaczyć ?
- Czuję, że przyjedzie tutaj i będzie chciała nas pilnować – podeszłam do chłopaka i przytuliłam od tyłu.
- A one wie, że tutaj jestes ?
- Nie, ale może się dowiedzieć.
- Skąd niby ?!
- Od Zayna. Od zawsze mieli dobre kontakty, a teraz Zayn chcąc się zemścić powie jej wszystko. – po policzkach zaczęły mi płynąć łzy.
- To wszystko moja wina ! – rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać do poduszki.
- Czemu uważasz, że to twoja wina – poczułam jak Lou głaszcze mnie po plecach.
- Bo gdybym nie przyjechała to… to wszystko inaczej by się potoczyło.
- Sara spójrz na mnie – oderwałam się od mokrej już od moich łez poduszki i wlepiłam wzrok w jego piękne szare oczy – To nie jest twoja wina. Zayn okazał się świnią, ale nie jest to powód bys się obwiniała. Obiecuje, że Eleanor nie stanie pomiędzy nami, a jak tylko będzie chciała zniszczyć nasz związek lub coś tobie zrobić to nie ręczę za siebie. – uśmiechnęłam się do szatyna i wpiłam się w jego usta. – Kocham Cię Sara.
- Ja Ciebie też Louieh – wtuliłam się w tors chłopaka, a oczy same mi się zamknęły i porwałam się do świata Morfeusza.
Poczułam jak do mojego nosa dochodzi zapach kawy i świeżo upieczonych tostów, leniwie otworzyłam oczy i ujrzałam naprzeciwko mnie karteczkę z moim imieniem. Otworzyłam liścik, a w nim staranne pismo mojego ukochanego wyryte w słowie ‘ Kocham Cię ‘, pod spodem mniejszą czcionką widniał napis ‘ zimno ‘. Z zaciekawieniem wygrzebałam się z łóżka i wyszłam z pokoju, naprzeciwko drzwi znów była karteczka z napisem ‘ Kocham Cię ‘, a pod spodem ‘ letnio ‘. Kolejne karteczki były takie same, ale pod wyznaniem widniały jeszcze napisy ‘ ciepło ‘, ‘ gorąco ‘ i ‘ bardzo gorąco ‘. Weszłam do kuchni, a na stole był ustawiony wielki talerz tostów, dwa kubki kawy i dwa talerze. Na jednym z nich położone było średniej wielkości pudełeczko. Otworzyłam je, a moim oczom ukazał się piękny srebrny z literką N wysadzaną diamencikami.
- Podoba Ci się ? – poczułam jak czyjeś ręce oplatają się wokół mojej tali.
- Jest piękny, ale z jakiej to okazji ? – odwróciłam się do chłopaka, a on musnął moje usta.
- Dzisiaj mija tydzień od kąd jesteśmy razem
- Ale… ja nic dla Ciebie nie mam – od razu humor mi się popsuł, a Horan złapał mnie za policzki.
- Nic się nie stało, prezentem od Ciebie jest to, że tutaj jesteś ze mną. – blondyn pocałował mnie w nos, a ja wyjęłam łańcuszek z pudełka.
- Pomożesz mi ? – podałam żarłokowi wisiorek, a on zapiął go na mojej szyji, mała literka swobodnie leżała na moim dekolcie. – Dziękuję – przywarłam wargami do warg chłopaka
- Śniadanie czeka.
- Może poczekać – zaczęłam zdejmować koszulkę Niallowi
- Ale no jedzenie ! Spójrz na nie, ono prosi by je zjeść ! – Niall zrobił minę zbitego psa – Od godziny nic nie jadłem – wywróciłam oczami i usiadłam do stołu. Po skończonym posiłku odniosłam talerz do zmywarki, usiadłam na nim i znów zaczęłam go pozbywać ubrań.
*OCZAMI SARY*
- A jak się nie zgodzą ? – zapytałam z wypisanym smutkiem na twarzy.
- Nie martw się, na pewno się zgodzą – szatyn objął mnie w talii i w tulił w moje ciemno brązowe włosy.
- Ehh no ok. Wezmę na głośnik to jak by coś – wykręciłam numer mojej mamy, a po pary sygnałach odebrała.
- Cześć córciu, jak tam w Irlandii ? – usłyszałam spokojny głos kobiety.
- Bardzo dobrze i poznałam kogoś tutaj.
- Ooo kto to ? Ładny ?
- Emm… pamiętasz jak zawsze Ci mówiłam, że chcę poznać Louisa Tomlinsona – popatrzyłam na chłopaka, uśmiechnął się zadziornie a ja wystawiłam mu język.
- Nie mów, ze to on, bo zemdleje !
- Nie mdlej, ale tak to on ogółem poznałam cały zespół. I jest sprawa, możecie z tata się nie zgodzić, ale…
- Chcesz się do niego wyprowadzic do Londynu – zdziwiło mnie to, że tak szybko się domyśliła, ale w końcu to moja mamusia.
- Skąd wiedziałaś ?
- Domyśliłam się, że dzwonisz w tej sprawie. Skoro powiedziałaś o Louisie i, że pewnie się nie zgodzimy to tak mi się nasunęło, ile ma lat ?
- Noo… 20.
- Ile ?! To on taki stary jest myślałam, że ma 18 lub 19. Saruś kochanie taty jeszcze nie ma bo jest w pracy, ale pogadam z nim i jutro rano do Ciebie zadzwonię ok. ?
- Ok., Kocham Cię mamo !
- No ja Ciebie też – rozłączyłam się i rzuciłam Louisowi na szyję.
- Nie wiem z czego się cieszysz, ale to chyba chodzi o tą wyprowadzkę.
- Aaa no tak ! Przecież nie rozumiesz polskiego. Moja mama wstępnie się zgodziła, dzisiaj jeszcze pogada z tatą i ma jutro rano dzwonić.
- No to super ! – Lou wziął mnie na ręce i obkręcił wokół osi.
- Kotek, cieszenie cieszeniem, ale mój tato będzie chciał z Toba pogadać.
- Mam nadzieję, że umie mówić po angielsku – szatyn zaśmiał się i odstawił mnie na podłogę.
- Umie umie.
- Więc wszystko już załatwione tylko jeszcze twój tata. – chłopak przysunął się do mnie i musnął moje usta.
- Właśnie sobie zdałam sprawę, że nie mamy razem zdjęć !
- Ehh chodź tutaj – Lou wpił się w moje usta i zrobił zdjęcie – A teraz zrobimy taki myk. Niech cały świat dowie się o nas – chłopak wszedł na Twittera.
- Ooo jak ja dawno nie byłam na TT.
- Masz Twittera i nic nie mówisz ?! Masz i wpisuj. – szatyn podał mi telefon, a ja wpisałam ciąg literek i oddałam urządzenie
- Co napiszesz ?
- Zobaczysz. – Podałam urządzenie Louisowi, a on szybko wszedł na portal i przeczytał.
- potem powiedział – Kocham Cię wariatko – chłopak spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się wystawiając swoje białe zęby.
- Ja Ciebie też – przywarłam ustami do jego. Pocałunek był długi i namiętny – Szczerze, boję się trochę o te hejty, które się teraz zaczną – w tuliłam się w jego tors i zaciągnęłam jego perfumami.
- Nie martw się, obronię Cię. – zaśmiałam się.
- Ale ja naprawdę się boję.
- Czekaj – Lou wstał po telefon – Zobacz – podał mi urządzenie. Nie wierzyłam własnym oczom, prawie każdy tweet zawierały pozytywne przekazy, były tez negatywne, ale nie patrzyłam na nie.
- Ooo dostałeś wiadomość – oddałam szatynowi telefon, a on przeczytał wiadomość i rzucił telefon na łóżko. Szybko go wzięłam, wiadomość była od El byłej Louisa. – ‘ Powiedz tej swojej, że ma z Tobą zerwać i się do Ciebie nie zbliżać bo coś może jej się stać. Jeśli ja Ciebie nie mogę mieć to żadna nie będzie. El xx ‘ Louis co to ma znaczyć ?
- Czuję, że przyjedzie tutaj i będzie chciała nas pilnować – podeszłam do chłopaka i przytuliłam od tyłu.
- A one wie, że tutaj jestes ?
- Nie, ale może się dowiedzieć.
- Skąd niby ?!
- Od Zayna. Od zawsze mieli dobre kontakty, a teraz Zayn chcąc się zemścić powie jej wszystko. – po policzkach zaczęły mi płynąć łzy.
- To wszystko moja wina ! – rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać do poduszki.
- Czemu uważasz, że to twoja wina – poczułam jak Lou głaszcze mnie po plecach.
- Bo gdybym nie przyjechała to… to wszystko inaczej by się potoczyło.
- Sara spójrz na mnie – oderwałam się od mokrej już od moich łez poduszki i wlepiłam wzrok w jego piękne szare oczy – To nie jest twoja wina. Zayn okazał się świnią, ale nie jest to powód bys się obwiniała. Obiecuje, że Eleanor nie stanie pomiędzy nami, a jak tylko będzie chciała zniszczyć nasz związek lub coś tobie zrobić to nie ręczę za siebie. – uśmiechnęłam się do szatyna i wpiłam się w jego usta. – Kocham Cię Sara.
- Ja Ciebie też Louieh – wtuliłam się w tors chłopaka, a oczy same mi się zamknęły i porwałam się do świata Morfeusza.
piątek, 13 grudnia 2013
opowiadaie 17
Rano obudziłam się z ciężkim
bólem głowy, przekręciłam się i poczułam czyjąś rękę na mojej piersi,
spojrzałam na właściciela był nim oczywiście Niall. Chociaż mało pamiętam z
całej imprezy tej nocy nigdy nie zapomnę, z nikim nie było mi tak dobrze jak z
Niallem, nikt nie był dla mnie tak bliski i ważny jak on.
- Niall, wstajemy. – żarłok zamruczał cos pod nosem i jeszcze bardziej przybliżył mnie do siebie – Niall ! – chłopak otworzył oczy i uśmiechnął się promiennie.
-dziewczyno ty wiesz jak chłopakowi zrobić dobrze. Byłaś wspaniała – usiadłam na Horanie i delikatnie zaczęłam muskać usta chłopaka.
- Wzajemnie kocie – blondyn zaczął całować mnie po szyji i dekolcie – Niall musimy się ubrać i iść. Pewnie wszyscy są już w domu.
- Ojj no kochanieee, prooszę – Horan zrobił minę zbitego psa, a ja nie mogłam mu się oprzeć. Przewróciłam tylko oczy i zaczęłam zachłannie całować chłopaka, a on oddawał każdy pocałunek. Horan rzucił mnie na łóżko, a mnie przeszła fala namiętności i pożądania. Po skończone ‘ zabawie ‘ ubraliśmy się i skierowaliśmy do wyjścia. Wszędzie leżały niedopałki, puste butelki i kieliszki. Wzięliśmy jeszcze cztery butelki, które wypiliśmy po drodze. Podchodząc do drzwi Nialla domu usłyszeliśmy krzyki, szybko weszliśmy do domu i zobaczyliśmy kłócącego się Louisa i Zayna.
- Co się tutaj do cholery dzieje ?! – szybko zapytałam gdy zobaczyłam płaczącą Sarę na kanapie.
- Zayn robi jej jakieś głupie sceny zazdrości, choć z nią nie jest ! – krzyknął Louis patrząc ciagle na mulata.
- Ale czemu ona płacze ?!
- Uderzył ją – wtrącił się Harry przytulający dziewczynę.
- Który ?! – każdy wzrok utkwił na Zaynie, a ja nie wytrzymałam i uderzyłam go w twarz z otwartej ręki – Ty chyba jesteś chory ! Robisz jej jakieś awantury, sceny zazdrości choć wcale z Tobą nie jest! Ogarnij się, bo na za dużo sobie pozwalasz ! – czułam jak za chwilę pęknie mi żyłka, w głowie zaczęło mi się kręcić, ale nie zważałam na to. Miałam zamiar sprzedać Zaynowi kolejnego liścia, ale Louis złapał mnie na nadgarstek. Liam i Harry zaprowadzili trzymającego się za policzek Zayna.
- Luois, chyba czas im powiedzieć wcześniej niż to ustalaliśmy – chłopak przytknął, a ona podeszła do niego i przytuliła, akurat weszli Liam z Harrym – A więc my z Lou chodzimy ze sobą od jakiegoś tygodnia. Nie chcieliśmy wam nic mówić bo byście pomyśleli, ze jesteśmy szaleni wciągając się w związek gdzie się prawie nie znamy, ale… kocham Louisa i przy nim czuje się bezpieczna i szczęśliwa – podeszłam do przyjaciółki i ja przytuliłam, później skierowałam się do Lou
- A ty jak ją zranisz to Cię znajdę i Ci świerk w dupę wsadzę – nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Poczułam tylko jak ktoś mnie łapie, a później już nic. a w oczy zaczęło mnie razić ostre białe światło, usłyszałam jak ktoś krzyczy ‘ BUDZI SIĘ! ‘ i trzaska drzwiami. Powoli otworzyłam szerzej oczy i ujrzałam wszystkich stojących nade mną, a później białe ściany.
- Ugh, gdzie ja jestem ? – spytałam zaspanym i słabym głosem
- Jesteś w szpitalu – odwróciłam głowę na bok, na krzesełku siedział zapłakany Niall
- Czemu tutaj się znalazłam? Niall, czemu płaczesz ? – zasypałam chłopaka masą pytań.
- Możecie wyjść ? – spytał, a raczej rozkazał wszystkim o wyjście, a oni posłusznie wykonali prośbę. – Więc tak zemdlałaś, szybko do Ciebie podbiegłem i złapałem. Nagle zaczęłaś krwawić z okolic pochwy, nie wiedzieliśmy, co się dzieje, więc zawieźliśmy Cię do tutaj. Okazało się, że… byłaś w pierwszym miesiącu ciąży, ale poroniłaś, bo miałaś za dużo stresu. – w tym momencie łzy pociekły mi po policzkach.
- To dziecko… było Patryka. Musiało się to stać jak… ostatni raz przed zerwaniem – nie chciałam tamować łez, swobodnie spływały po moich policzkach – Pewnie mnie teraz znienawidzisz i zostawisz, bo Ci nie powiedziałam, ale ja sama nie wiedziałam. – Horan nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
- Idiotko, nigdy Cie nie zostawię ! Nawet mi to przez myśl nie przemknęło.
- To, czemu płakałeś ?
- Bo nie dość, że bałem się, że Cie stracę to jeszcze smutno mi było, że możesz mieć potomstwo z kimś takim jak on, bo tak naprawdę chcę z Toba być do końca świata i o jeden dzień dłużej. Mieć z Toba gromadkę dzieci, być po prostu szczęśliwym z dziewczyną, która nadaje mojemu światu kolor. – Horan delikatnie mnie pocałował, a ja wtuliłam się w niego. Po dwóch dniach wyszłam, bo lekarze powiedzieli, że mogę już iść.
- Na całe szczęście babcia nic o tym nie wie.
- Nooo, jeszcze by mnie prześwięciła. – Zaśmialiśmy się i pojechaliśmy do domu. Tam pojawił się kolejny problem.
- Niall, wstajemy. – żarłok zamruczał cos pod nosem i jeszcze bardziej przybliżył mnie do siebie – Niall ! – chłopak otworzył oczy i uśmiechnął się promiennie.
-dziewczyno ty wiesz jak chłopakowi zrobić dobrze. Byłaś wspaniała – usiadłam na Horanie i delikatnie zaczęłam muskać usta chłopaka.
- Wzajemnie kocie – blondyn zaczął całować mnie po szyji i dekolcie – Niall musimy się ubrać i iść. Pewnie wszyscy są już w domu.
- Ojj no kochanieee, prooszę – Horan zrobił minę zbitego psa, a ja nie mogłam mu się oprzeć. Przewróciłam tylko oczy i zaczęłam zachłannie całować chłopaka, a on oddawał każdy pocałunek. Horan rzucił mnie na łóżko, a mnie przeszła fala namiętności i pożądania. Po skończone ‘ zabawie ‘ ubraliśmy się i skierowaliśmy do wyjścia. Wszędzie leżały niedopałki, puste butelki i kieliszki. Wzięliśmy jeszcze cztery butelki, które wypiliśmy po drodze. Podchodząc do drzwi Nialla domu usłyszeliśmy krzyki, szybko weszliśmy do domu i zobaczyliśmy kłócącego się Louisa i Zayna.
- Co się tutaj do cholery dzieje ?! – szybko zapytałam gdy zobaczyłam płaczącą Sarę na kanapie.
- Zayn robi jej jakieś głupie sceny zazdrości, choć z nią nie jest ! – krzyknął Louis patrząc ciagle na mulata.
- Ale czemu ona płacze ?!
- Uderzył ją – wtrącił się Harry przytulający dziewczynę.
- Który ?! – każdy wzrok utkwił na Zaynie, a ja nie wytrzymałam i uderzyłam go w twarz z otwartej ręki – Ty chyba jesteś chory ! Robisz jej jakieś awantury, sceny zazdrości choć wcale z Tobą nie jest! Ogarnij się, bo na za dużo sobie pozwalasz ! – czułam jak za chwilę pęknie mi żyłka, w głowie zaczęło mi się kręcić, ale nie zważałam na to. Miałam zamiar sprzedać Zaynowi kolejnego liścia, ale Louis złapał mnie na nadgarstek. Liam i Harry zaprowadzili trzymającego się za policzek Zayna.
- Luois, chyba czas im powiedzieć wcześniej niż to ustalaliśmy – chłopak przytknął, a ona podeszła do niego i przytuliła, akurat weszli Liam z Harrym – A więc my z Lou chodzimy ze sobą od jakiegoś tygodnia. Nie chcieliśmy wam nic mówić bo byście pomyśleli, ze jesteśmy szaleni wciągając się w związek gdzie się prawie nie znamy, ale… kocham Louisa i przy nim czuje się bezpieczna i szczęśliwa – podeszłam do przyjaciółki i ja przytuliłam, później skierowałam się do Lou
- A ty jak ją zranisz to Cię znajdę i Ci świerk w dupę wsadzę – nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Poczułam tylko jak ktoś mnie łapie, a później już nic. a w oczy zaczęło mnie razić ostre białe światło, usłyszałam jak ktoś krzyczy ‘ BUDZI SIĘ! ‘ i trzaska drzwiami. Powoli otworzyłam szerzej oczy i ujrzałam wszystkich stojących nade mną, a później białe ściany.
- Ugh, gdzie ja jestem ? – spytałam zaspanym i słabym głosem
- Jesteś w szpitalu – odwróciłam głowę na bok, na krzesełku siedział zapłakany Niall
- Czemu tutaj się znalazłam? Niall, czemu płaczesz ? – zasypałam chłopaka masą pytań.
- Możecie wyjść ? – spytał, a raczej rozkazał wszystkim o wyjście, a oni posłusznie wykonali prośbę. – Więc tak zemdlałaś, szybko do Ciebie podbiegłem i złapałem. Nagle zaczęłaś krwawić z okolic pochwy, nie wiedzieliśmy, co się dzieje, więc zawieźliśmy Cię do tutaj. Okazało się, że… byłaś w pierwszym miesiącu ciąży, ale poroniłaś, bo miałaś za dużo stresu. – w tym momencie łzy pociekły mi po policzkach.
- To dziecko… było Patryka. Musiało się to stać jak… ostatni raz przed zerwaniem – nie chciałam tamować łez, swobodnie spływały po moich policzkach – Pewnie mnie teraz znienawidzisz i zostawisz, bo Ci nie powiedziałam, ale ja sama nie wiedziałam. – Horan nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
- Idiotko, nigdy Cie nie zostawię ! Nawet mi to przez myśl nie przemknęło.
- To, czemu płakałeś ?
- Bo nie dość, że bałem się, że Cie stracę to jeszcze smutno mi było, że możesz mieć potomstwo z kimś takim jak on, bo tak naprawdę chcę z Toba być do końca świata i o jeden dzień dłużej. Mieć z Toba gromadkę dzieci, być po prostu szczęśliwym z dziewczyną, która nadaje mojemu światu kolor. – Horan delikatnie mnie pocałował, a ja wtuliłam się w niego. Po dwóch dniach wyszłam, bo lekarze powiedzieli, że mogę już iść.
- Na całe szczęście babcia nic o tym nie wie.
- Nooo, jeszcze by mnie prześwięciła. – Zaśmialiśmy się i pojechaliśmy do domu. Tam pojawił się kolejny problem.
Ujrzeliśmy taksówkę pod domem
Nialla, szybko wysiedliśmy z auta i zobaczyliśmy pakującego walizki do
bagażnika Zayna.
- Co ty robisz ?
- Wracam do Londynu
- Czemu ?!
- Nie mam ochoty patrzeć jak wszyscy w koło są szczęśliwi oprócz mnie.
- Nie przesadzaj.
- Jak mam kurwa nie przesadzać ?! Ty i Magda, Louis i Sara, Harry tez poszedł spotkać się z jakąś dziewczyną, Liam codziennie gada z Danielle, a ja ?
- Zayn znajdziesz jeszcze kogoś, wakacje się dopiero zaczęły.
- Nie, w dupie już to wszystko mam !
- Zayn nie dramatyzuj – w końcu zabrałam głos – Masz dwa miesiące, będzie dużo imprez na pewno kogoś poznasz tak jak Harry. – położyłam rękę na ramieniu chłopaka, ale ją strzepnął.
- Zostawcie mnie wszyscy w spokoju, wracam do Londynu i koniec – chłopak wsiadł do taksówki trzaskając drzwami i odjechał.
- To po tamtej kłótni – łzy zaczęły swobodnie spadać na moją koszulkę.
- Nie zadręczaj się tak. Pamiętaj, że dopiero wyszłaś ze szpitala i jesteś jeszcze słaba.
- Masz rację Niall to jego sprawa – weszliśmy do domu, a już od progu zaatakowała mnie Sara.
- Puuulpeeeet ! Tęskniłam za Tobą ! – przyjaciółka obdarowała mnie uściskami i całusami.
- Ooo kto sobie o mnie przypomniał
- Madziu, nie wiesz jak się o Ciebie martwiłam !
- Mhm…
- Nie wierzysz mi ?
- No powiedzmy, że Ci wierzę
- Małpa – Sara zrobiła minę obrażonego dziecka.
- Sara, przepraszam. Po prostu jestem zmęczona i chcę się położyć – skierowałam się na górę, od razu rzuciłam się na łożko i zasnęłam.
- Widać, że to się na tobie Tobie odbija.
- Co ? Niee, no dobra może trochę, ale… wiesz, że od 2 lat nie miałem nikogo, a Magda jest wyjątkowa i kocham ją.
- To tego nie spieprz. Może teraz jest trudno, ale zobaczysz później, trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej.
- Dzięki Tommo – uśmiechnąłem się do przyjaciela i poklepałem po ramieniu – Dobra idę do Sary zobaczyć jak się czuje.
- A to co jej się stało ?
- Niic, ale ta sprawa z Zaynem… szkoda gadać – skierowałem się do mojego pokoju gdzie aktualnie siedziała Sara. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem śpiącą dziewczynę. Położyłem się koło ukochanej i okryłem nas kołdrą.
- Śpisz ? – szepnąłem jej koło ucha, ale odpowiedziało mi chrapnięcie. Uśmiechnąłem się do siebie i zacząłem po cichu śpiewać. - Said I’d never leave her cause her hands fit like my T-shirt,
Tongue tied over three words, cursed.
Running over thoughts that make my feet hurt,
Bodies intertwined with her lips – Sara zaczęła się budzić i przekręciła się na łóżku wtulając się we mnie.
- Pośpiewaj mi jeszcze. Kocham Twój głos. – uśmiechnąłem się i dokończyłem bardzo dobrze znany mi tekst. Poczułem jak dziewczyna równomiernie oddycha co znak, że zanęła.
- Co ty robisz ?
- Wracam do Londynu
- Czemu ?!
- Nie mam ochoty patrzeć jak wszyscy w koło są szczęśliwi oprócz mnie.
- Nie przesadzaj.
- Jak mam kurwa nie przesadzać ?! Ty i Magda, Louis i Sara, Harry tez poszedł spotkać się z jakąś dziewczyną, Liam codziennie gada z Danielle, a ja ?
- Zayn znajdziesz jeszcze kogoś, wakacje się dopiero zaczęły.
- Nie, w dupie już to wszystko mam !
- Zayn nie dramatyzuj – w końcu zabrałam głos – Masz dwa miesiące, będzie dużo imprez na pewno kogoś poznasz tak jak Harry. – położyłam rękę na ramieniu chłopaka, ale ją strzepnął.
- Zostawcie mnie wszyscy w spokoju, wracam do Londynu i koniec – chłopak wsiadł do taksówki trzaskając drzwami i odjechał.
- To po tamtej kłótni – łzy zaczęły swobodnie spadać na moją koszulkę.
- Nie zadręczaj się tak. Pamiętaj, że dopiero wyszłaś ze szpitala i jesteś jeszcze słaba.
- Masz rację Niall to jego sprawa – weszliśmy do domu, a już od progu zaatakowała mnie Sara.
- Puuulpeeeet ! Tęskniłam za Tobą ! – przyjaciółka obdarowała mnie uściskami i całusami.
- Ooo kto sobie o mnie przypomniał
- Madziu, nie wiesz jak się o Ciebie martwiłam !
- Mhm…
- Nie wierzysz mi ?
- No powiedzmy, że Ci wierzę
- Małpa – Sara zrobiła minę obrażonego dziecka.
- Sara, przepraszam. Po prostu jestem zmęczona i chcę się położyć – skierowałam się na górę, od razu rzuciłam się na łożko i zasnęłam.
*OCZAMI LOUISA*
- I jak się trzymasz ? – usiadłem koło przyjaciela
- Ja całkiem. gorzej z Magdą –
Horan schował w dłonie – Nie może się pogodzić z tym, że była w ciąży, - I jak się trzymasz ? – usiadłem koło przyjaciela
- Widać, że to się na tobie Tobie odbija.
- Co ? Niee, no dobra może trochę, ale… wiesz, że od 2 lat nie miałem nikogo, a Magda jest wyjątkowa i kocham ją.
- To tego nie spieprz. Może teraz jest trudno, ale zobaczysz później, trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej.
- Dzięki Tommo – uśmiechnąłem się do przyjaciela i poklepałem po ramieniu – Dobra idę do Sary zobaczyć jak się czuje.
- A to co jej się stało ?
- Niic, ale ta sprawa z Zaynem… szkoda gadać – skierowałem się do mojego pokoju gdzie aktualnie siedziała Sara. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem śpiącą dziewczynę. Położyłem się koło ukochanej i okryłem nas kołdrą.
- Śpisz ? – szepnąłem jej koło ucha, ale odpowiedziało mi chrapnięcie. Uśmiechnąłem się do siebie i zacząłem po cichu śpiewać. - Said I’d never leave her cause her hands fit like my T-shirt,
Tongue tied over three words, cursed.
Running over thoughts that make my feet hurt,
Bodies intertwined with her lips – Sara zaczęła się budzić i przekręciła się na łóżku wtulając się we mnie.
- Pośpiewaj mi jeszcze. Kocham Twój głos. – uśmiechnąłem się i dokończyłem bardzo dobrze znany mi tekst. Poczułem jak dziewczyna równomiernie oddycha co znak, że zanęła.
Bardzo Dziękuje tym którzy to czytają :)
czwartek, 12 grudnia 2013
opowiadanie 16
- Babciu jesteśmy już ! –
krzyknęłam od progu, ale nikt mi nie odpowiedział. – Babciu ? – przeszukałam
całe mieszkanie, ale nigdzie nie mogłam znaleźć starszuki.
- Magda chodź no tutaj – pobiegłam w kierunku Sary, która trzymała kartkę – Trzeba się rozglądać – Wyrwałam przyjaciółce kartkę i przeczytałam pod nosem.
- Babcia poleciała na tydzień do Londynu na jakiś, wróci w poniedziałek.
- No to akurat dobrze się składa, mój i Nialla kumpel robi domówkę – widać, że Zayn był ucieszony z tej informacji.
- Taaaaak !, idziemy na meeelaaanż ! – Sara zaczęła tańczyć dziki taniec, a po chwili się do niej dołączyłam. – Kuurwa jak ja dawno nie byłam na domówce.
- Dobra, dobra koniec tych dzikich wygibasów. Idzcie się przebrać, a my za godzinę będziemy po was. – zamknęłyśmy za chłopakami drzwi i szybko pobiegłyśmy się szykować. Puściłyśmy muzykę i zaczęłyśmy przygotowania.
- Saraa ! Nie mam się w co ubrać ! – udałam płacz, a do pokoju weszła uradowana dziewczyna.
- Co ja z Tobą mam – podala mi ubraniai wyszła z pokoju. Ubrałam się , wszystko idealnie do siebie pasowało. Włożyłam jeszcze kolczyk do pępka ze zwisającą koniczynką i poszłam podkreślić oczy tuszem i eye-linerem aż zadzwonił dzwonek do drzwi. W drzwiach zobaczyłam Harrego, Zayna, Nialla i Louisa.
- Widać, że gotowe to idziemy. – szliśmy ok. 15 minut, a już za rogiem było słychać głośną muzykę.
- Ooo Ema Ema wchodźcie – przywitał nas widać, że już nieźle wstawiony brunet. – Ty pewnie musisz być Magda, Niall mi dużo o Tobie opowiadał i miał rację jesteś nieziemska – oblałam się rumieńcem, a chłopak skierował się do Sary – A tej koleżanki nie znam.
- Jestem Sara – dziewczyna uśmiechnęła się i uścisnęła jego dłoń.
- Ja jestem Matt, czujcie się jak u siebie. – wskazał nam byśmy weszli, a ja od razu poczułam woń fajek i wódki z mety, od razu pociągnęłam Nialla do baru.
- Drinka – powiedziałam do barmana, a on od razu mi podał.
złapałam blondyna za koszulkę i poszliśmy na parkiet. Wyhaczyłam w tłumie Sarę i Louisa calujacych sie taaa bardzo się ukrywają z tym swoim związkiem.
tańczyłam w takt muzyki. Po paru drinkach byłam już nieźle pijana, ale jednak nie aż tak bardzo.
- Kocie idę po jeszcze jednego bo ta mi się skończył – chwiejnym krokiem poszłam po trunek, idąc do Horana zauważyłam grupkę plastików kołyszących i ocierających się o niego, wkurzona szybko do nich podeszłam i odepchnęłam – Sorry laski, ale on jest mój.
- Szkoda dla was, ale ta dziewczyna posiadła moje serce.
- Ojj za chwilę nie tylko serce, ale ciało także – wpiłam się blondynowi w usta i pobiegliśmy na górę do sypialni, o której wcześniej wspomniał nam Matt. Zamknęłam drzwi na kluczyk i znów wpiłam się w usta chłopaka, Horan błądził rękoma po całym moich ciele, a ja czułam, że odpływam.
- Mmm widać, że masz kolczyk – blondyn podniósł mi bluzkę i przyjrzał się wisiorkowi – Koniczynka, jest wprost cudowna. – zaśmiałam się i powróciliśmy do całowania.
Niall pchnął mnie lekko na łóżko, całował zachłannie a w tych pocałunkach czuć było pożądanie. Zdjął moją bluzkę i zaczął całować po dekolcie, brzuchu a potem znów wpijając się łapczywie w usta. Zdjęłam mu jego T-shirt i rzuciłam gdzieś na podłogę. Niall oderwał się ode mnie i zaczął dobierać się do spodni. Spojrzał tylko w moje oczy pytającym wzrokiem, a ja pokiwałam tylko głową na zgodę. Horan uśmiechnął się seksownie i kontynuował. Po chwili jego spodnie tak jak i moje znalazły się gdzieś na podłodze. Blondyn zaczął składać pocałunki swoimi malinowymi ustami na całym moim ciele rozgrzanym od fali przyjemności i pożądania. Gdy doszedł do zapięcia od stanika bez trudu go rozpiął.Wiadomo co sie potem stalo zmeczeniu zasnelismy wtuleni w siebie.
Jeżeli ktoś to czyta bardzo proszę o komentarz może być nawet kropka.Trochę krótki ale obiecuje ze jutro będzie dłuższy
- Magda chodź no tutaj – pobiegłam w kierunku Sary, która trzymała kartkę – Trzeba się rozglądać – Wyrwałam przyjaciółce kartkę i przeczytałam pod nosem.
- Babcia poleciała na tydzień do Londynu na jakiś, wróci w poniedziałek.
- No to akurat dobrze się składa, mój i Nialla kumpel robi domówkę – widać, że Zayn był ucieszony z tej informacji.
- Taaaaak !, idziemy na meeelaaanż ! – Sara zaczęła tańczyć dziki taniec, a po chwili się do niej dołączyłam. – Kuurwa jak ja dawno nie byłam na domówce.
- Dobra, dobra koniec tych dzikich wygibasów. Idzcie się przebrać, a my za godzinę będziemy po was. – zamknęłyśmy za chłopakami drzwi i szybko pobiegłyśmy się szykować. Puściłyśmy muzykę i zaczęłyśmy przygotowania.
- Saraa ! Nie mam się w co ubrać ! – udałam płacz, a do pokoju weszła uradowana dziewczyna.
- Co ja z Tobą mam – podala mi ubraniai wyszła z pokoju. Ubrałam się , wszystko idealnie do siebie pasowało. Włożyłam jeszcze kolczyk do pępka ze zwisającą koniczynką i poszłam podkreślić oczy tuszem i eye-linerem aż zadzwonił dzwonek do drzwi. W drzwiach zobaczyłam Harrego, Zayna, Nialla i Louisa.
- Widać, że gotowe to idziemy. – szliśmy ok. 15 minut, a już za rogiem było słychać głośną muzykę.
- Ooo Ema Ema wchodźcie – przywitał nas widać, że już nieźle wstawiony brunet. – Ty pewnie musisz być Magda, Niall mi dużo o Tobie opowiadał i miał rację jesteś nieziemska – oblałam się rumieńcem, a chłopak skierował się do Sary – A tej koleżanki nie znam.
- Jestem Sara – dziewczyna uśmiechnęła się i uścisnęła jego dłoń.
- Ja jestem Matt, czujcie się jak u siebie. – wskazał nam byśmy weszli, a ja od razu poczułam woń fajek i wódki z mety, od razu pociągnęłam Nialla do baru.
- Drinka – powiedziałam do barmana, a on od razu mi podał.
złapałam blondyna za koszulkę i poszliśmy na parkiet. Wyhaczyłam w tłumie Sarę i Louisa calujacych sie taaa bardzo się ukrywają z tym swoim związkiem.
tańczyłam w takt muzyki. Po paru drinkach byłam już nieźle pijana, ale jednak nie aż tak bardzo.
- Kocie idę po jeszcze jednego bo ta mi się skończył – chwiejnym krokiem poszłam po trunek, idąc do Horana zauważyłam grupkę plastików kołyszących i ocierających się o niego, wkurzona szybko do nich podeszłam i odepchnęłam – Sorry laski, ale on jest mój.
- Szkoda dla was, ale ta dziewczyna posiadła moje serce.
- Ojj za chwilę nie tylko serce, ale ciało także – wpiłam się blondynowi w usta i pobiegliśmy na górę do sypialni, o której wcześniej wspomniał nam Matt. Zamknęłam drzwi na kluczyk i znów wpiłam się w usta chłopaka, Horan błądził rękoma po całym moich ciele, a ja czułam, że odpływam.
- Mmm widać, że masz kolczyk – blondyn podniósł mi bluzkę i przyjrzał się wisiorkowi – Koniczynka, jest wprost cudowna. – zaśmiałam się i powróciliśmy do całowania.
Niall pchnął mnie lekko na łóżko, całował zachłannie a w tych pocałunkach czuć było pożądanie. Zdjął moją bluzkę i zaczął całować po dekolcie, brzuchu a potem znów wpijając się łapczywie w usta. Zdjęłam mu jego T-shirt i rzuciłam gdzieś na podłogę. Niall oderwał się ode mnie i zaczął dobierać się do spodni. Spojrzał tylko w moje oczy pytającym wzrokiem, a ja pokiwałam tylko głową na zgodę. Horan uśmiechnął się seksownie i kontynuował. Po chwili jego spodnie tak jak i moje znalazły się gdzieś na podłodze. Blondyn zaczął składać pocałunki swoimi malinowymi ustami na całym moim ciele rozgrzanym od fali przyjemności i pożądania. Gdy doszedł do zapięcia od stanika bez trudu go rozpiął.Wiadomo co sie potem stalo zmeczeniu zasnelismy wtuleni w siebie.
Jeżeli ktoś to czyta bardzo proszę o komentarz może być nawet kropka.Trochę krótki ale obiecuje ze jutro będzie dłuższy
piątek, 6 grudnia 2013
opowiadanie 15
Moze przestane pisać
- Magda gdzie ty byłaś ?! Martwiliśmy się o Ciebie ! – Liam podszedł i obsypał mnie milionem pytań.
- Emm.. Poszłam popływać. – wyminęłam chłopaka i położyłam się na ręczniku.
- Taaa, popływać – zmierzyłam Liama wzrokiem – Noo doobra, poszłas popływać. – Położyłam się na plecach aż zmorzył mnie sen i zasnęłam.
* - Niall ! – wołałam chłopaka, zauważyłam go na pomoście i szybko do niego podeszłam – Niall, wołałam Cię, chwila… ty nie jesteś Niall. – osoba odwróciłam się i zobaczyłam twarz Patryka – Znowu ty ?! Mówiłam Ci, żebyś mnie nie prześladował… - chłopak zamknął mi usta pocałunkiem. Nagle poczułam jak ktoś związuje mi ręce. Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam za siebie – Harry ?!
- Nic nie mów, nie będzie boleć. – próbowałam się wyrwać, ale nic nie pomagało, czułam jak moje ciało odmawia mi posłuszeństwa, Patryk wziął mnie na ramię i zaniósł do jakiegoś lasku. Wszystko widziałam jak za mgłą, ale słyszałam, że wchodzimy do jakiegoś domku bo nie było słuchać szumu morza. – No to teraz kochanie się zabawimy. – Harry jednym ruchem rozwiązał mój kostium, nie miałam jak się bronić lub krzyczeć, mój rozum przestał działać. Poczułam w sobie przeszywający ból, ale jednak przyjemny. Nie wiedziałam co się dzieje, nagle ujrzałam idącą postać. Blond włosy i te ruchy to był Niall.
- Niall pomóż mi proszę Cię. Oni… - rozpłakałam się. Horan spojrzał na mnie, ale nic sobie z tego nie zrobił, że jego najlepszy przyjaciel gwałci jego dziewczynę. Płakałam sporadycznie jęcząc z podniecenia i bólu, poczułam w sobie coś ciepłego. Nie, nie możliwe, że on we mnie… Ta świadomość nie dochodziła do mnie. To nie może się tak skończyć !
- Dobra wystarczy. Chodźcie – cała trójka zaczęła odchodzić, a ja nie miałam siły by krzyczeć.
- Niall proszę nie zostawiaj mnie. Czemu mi to zrobiłeś ?! Niall ja Cie kocham. Błagam Niall ! – ostatkami sił wydusiłam z siebie ostanie słowa i zamknęłam oczy. *
- Magda ! Obudź się Magda ! – czułam jak ktoś szturcha mnie za ramię, otworzyłam oczy i napotkałam twarz blondyna, mimowolnie odsunęłam się od niego – Madziu, co się stało. – rozpłakałam się wtuliłam w Horana.
- On mi się śnił ! On, Harry… oni mnie gwałcili, a ty przyszedłeś i nawet nic nie zrobiłeś. Tak strasznie się bałam, nie mogłam krzyczeć, ani się ruszyć – schowałam twarz w zagłębieniu szyji chłopaka.
- Przepraszam, ale nie martw się to był tylko sen. Nigdy bym Ci czegoś takiego nie zrobił, nie miał bym serca Ci tego zrobić.
- Wiem o tym, ale to było takie realne !
- Mówię to był tylko sen, może i realny może nie, ale to był tylko sen. Chcesz wrócić do domu ?
- Nie, poradzę sobie. – musnęłam lekko usta chłopaka, wstałam z ręcznika i skierowałam się nad brzeg. – Idziesz ? – posłałam Horanowi zadziorne spojrzenie, a on jak na rozkaz wstał i poszedł za mną. – O kurwa ! Jaka zimnaaa ! Nie jednak nie wchodzę.
- Ojj nie gadaj ! Chodź tutaj – Niall wyciągnął do mnie rękę, a ja nie pewnie ją złapałam. Nagle chłopak wziął mnie na ręce i zaczął głębiej wchodzić w morze. – No to teraz już wejdziesz.
- Niall nie ! Prooooszę, nie będzie mi zimno. – Poczułam już ciecz na moich biodrach, a na całym ciele pojawiły się ciarki.
- I widzisz nie było tak źle. – popatrzyłam na Horana i ochlapałam go – A to za co ?!
- Za twarzowe kocie ! – wytknęłam mu język i popłynęłam głębiej.
- Ey, Louis pomóż mi.
- Nie ma sparwy – chłopcy popłynęli za mną, a ja weszłam pod wodę i czekałam aż odpłynął. Poczułam jak ktoś łapie mnie za nogę i ciągnie w dół, zobaczyłam Nialla podpływającego do mnie, zaplotłam nogi wokół niego i pocałowałam w usta Horan się do mnie uśmiechnął i razem wypłynęliśmy na powierzchnię.
- Kocham Cię, ale i tak się zemszczę.
- Tak tak, a teraz cicho i mnie pocałuj – Horan wpił się namiętnie w moje usta, nagle usłyszeliśmy jak ktoś przeklina i chlapie wodą na wszystkie strony spojrzeliśmy się w tę stronę i zobaczyliśmy wkurzonego Harrego patrzącego się w naszą stronę. Loczek szybko wyszedł z wody i ruszył w stronę pomostu.
- Pogadam z nim – wyszłam szybko i poszłam w ślad za Harrym. Siedział na końcu pomostu, podeszłam do niego i usłyszałam jak cicho płacze. – Harry wszystko w porządku ? – usiadłam obok chłopaka i przytuliłam.
- Nie nic nie jest w porządku. Jak patrzę, że ty Niall lecicie sobie w ślinkę to mnie aż skręca. – Harold oderwał się ode mnie i popatrzył na horyzont.
- Nie rozumiem, o co Ci chodzi ?
- Nadal tego nie rozumiesz ? Podobasz mi się i to bardzo. – po policzku chłopaka zsunęła się pojedyncza łza.
- Harry, popatrz na mnie. – ujęłam loczka za policzki – Kocham Cię, ale jak brata. Nie zrozum mnie źle, ale nie pasujemy do siebie kocham Nialla i z nim chcę spędzić resztę życia i mam nadzięję, że ty jak i reszta ekipy nie odwróci się ode mnie, od niego, od nas. Zawsze będziemy rodziną chociaż, że ja Sara mieszkamy w Polsce, a wy Londynie to nigdy nie zapomnę o ludziach jakich tutaj poznałam. – pocałowałam Harrego w policzek – Więc jak, rodzeństwo ?
- Rodzeństwo – Harry uśmiechnął się pokazując swoje urocze dołeczki, a ja odpowiedziałam mu tym samym. – Heh, nawet mamy takie same dołeczki – zaśmialiśmy się – A wiesz co nawet pasuje mi taki układ, ostatnio poznałem tutaj śliczną dziewczynę i bardzo ją polubiłem.
- No to na co czekasz ?! Zadzwoń do niej umów się, może właśnie czeka byś to zrobił !
- Masz rację idę do niej zadzwonić, a i Madziu… - chłopak podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek – Dziękuję, za wszystko.
- Nie ma za co braciszku. – loczek pobiegł na swój ręcznik, a ja jeszcze chwilę posiedziałam na pomoście.
- Magda, chodź zbieramy się – Sara klepnęła mnie w ramię i razem poszłyśmy spakować rzeczy i wrócić do domciu.
- Magda gdzie ty byłaś ?! Martwiliśmy się o Ciebie ! – Liam podszedł i obsypał mnie milionem pytań.
- Emm.. Poszłam popływać. – wyminęłam chłopaka i położyłam się na ręczniku.
- Taaa, popływać – zmierzyłam Liama wzrokiem – Noo doobra, poszłas popływać. – Położyłam się na plecach aż zmorzył mnie sen i zasnęłam.
* - Niall ! – wołałam chłopaka, zauważyłam go na pomoście i szybko do niego podeszłam – Niall, wołałam Cię, chwila… ty nie jesteś Niall. – osoba odwróciłam się i zobaczyłam twarz Patryka – Znowu ty ?! Mówiłam Ci, żebyś mnie nie prześladował… - chłopak zamknął mi usta pocałunkiem. Nagle poczułam jak ktoś związuje mi ręce. Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam za siebie – Harry ?!
- Nic nie mów, nie będzie boleć. – próbowałam się wyrwać, ale nic nie pomagało, czułam jak moje ciało odmawia mi posłuszeństwa, Patryk wziął mnie na ramię i zaniósł do jakiegoś lasku. Wszystko widziałam jak za mgłą, ale słyszałam, że wchodzimy do jakiegoś domku bo nie było słuchać szumu morza. – No to teraz kochanie się zabawimy. – Harry jednym ruchem rozwiązał mój kostium, nie miałam jak się bronić lub krzyczeć, mój rozum przestał działać. Poczułam w sobie przeszywający ból, ale jednak przyjemny. Nie wiedziałam co się dzieje, nagle ujrzałam idącą postać. Blond włosy i te ruchy to był Niall.
- Niall pomóż mi proszę Cię. Oni… - rozpłakałam się. Horan spojrzał na mnie, ale nic sobie z tego nie zrobił, że jego najlepszy przyjaciel gwałci jego dziewczynę. Płakałam sporadycznie jęcząc z podniecenia i bólu, poczułam w sobie coś ciepłego. Nie, nie możliwe, że on we mnie… Ta świadomość nie dochodziła do mnie. To nie może się tak skończyć !
- Dobra wystarczy. Chodźcie – cała trójka zaczęła odchodzić, a ja nie miałam siły by krzyczeć.
- Niall proszę nie zostawiaj mnie. Czemu mi to zrobiłeś ?! Niall ja Cie kocham. Błagam Niall ! – ostatkami sił wydusiłam z siebie ostanie słowa i zamknęłam oczy. *
- Magda ! Obudź się Magda ! – czułam jak ktoś szturcha mnie za ramię, otworzyłam oczy i napotkałam twarz blondyna, mimowolnie odsunęłam się od niego – Madziu, co się stało. – rozpłakałam się wtuliłam w Horana.
- On mi się śnił ! On, Harry… oni mnie gwałcili, a ty przyszedłeś i nawet nic nie zrobiłeś. Tak strasznie się bałam, nie mogłam krzyczeć, ani się ruszyć – schowałam twarz w zagłębieniu szyji chłopaka.
- Przepraszam, ale nie martw się to był tylko sen. Nigdy bym Ci czegoś takiego nie zrobił, nie miał bym serca Ci tego zrobić.
- Wiem o tym, ale to było takie realne !
- Mówię to był tylko sen, może i realny może nie, ale to był tylko sen. Chcesz wrócić do domu ?
- Nie, poradzę sobie. – musnęłam lekko usta chłopaka, wstałam z ręcznika i skierowałam się nad brzeg. – Idziesz ? – posłałam Horanowi zadziorne spojrzenie, a on jak na rozkaz wstał i poszedł za mną. – O kurwa ! Jaka zimnaaa ! Nie jednak nie wchodzę.
- Ojj nie gadaj ! Chodź tutaj – Niall wyciągnął do mnie rękę, a ja nie pewnie ją złapałam. Nagle chłopak wziął mnie na ręce i zaczął głębiej wchodzić w morze. – No to teraz już wejdziesz.
- Niall nie ! Prooooszę, nie będzie mi zimno. – Poczułam już ciecz na moich biodrach, a na całym ciele pojawiły się ciarki.
- I widzisz nie było tak źle. – popatrzyłam na Horana i ochlapałam go – A to za co ?!
- Za twarzowe kocie ! – wytknęłam mu język i popłynęłam głębiej.
- Ey, Louis pomóż mi.
- Nie ma sparwy – chłopcy popłynęli za mną, a ja weszłam pod wodę i czekałam aż odpłynął. Poczułam jak ktoś łapie mnie za nogę i ciągnie w dół, zobaczyłam Nialla podpływającego do mnie, zaplotłam nogi wokół niego i pocałowałam w usta Horan się do mnie uśmiechnął i razem wypłynęliśmy na powierzchnię.
- Kocham Cię, ale i tak się zemszczę.
- Tak tak, a teraz cicho i mnie pocałuj – Horan wpił się namiętnie w moje usta, nagle usłyszeliśmy jak ktoś przeklina i chlapie wodą na wszystkie strony spojrzeliśmy się w tę stronę i zobaczyliśmy wkurzonego Harrego patrzącego się w naszą stronę. Loczek szybko wyszedł z wody i ruszył w stronę pomostu.
- Pogadam z nim – wyszłam szybko i poszłam w ślad za Harrym. Siedział na końcu pomostu, podeszłam do niego i usłyszałam jak cicho płacze. – Harry wszystko w porządku ? – usiadłam obok chłopaka i przytuliłam.
- Nie nic nie jest w porządku. Jak patrzę, że ty Niall lecicie sobie w ślinkę to mnie aż skręca. – Harold oderwał się ode mnie i popatrzył na horyzont.
- Nie rozumiem, o co Ci chodzi ?
- Nadal tego nie rozumiesz ? Podobasz mi się i to bardzo. – po policzku chłopaka zsunęła się pojedyncza łza.
- Harry, popatrz na mnie. – ujęłam loczka za policzki – Kocham Cię, ale jak brata. Nie zrozum mnie źle, ale nie pasujemy do siebie kocham Nialla i z nim chcę spędzić resztę życia i mam nadzięję, że ty jak i reszta ekipy nie odwróci się ode mnie, od niego, od nas. Zawsze będziemy rodziną chociaż, że ja Sara mieszkamy w Polsce, a wy Londynie to nigdy nie zapomnę o ludziach jakich tutaj poznałam. – pocałowałam Harrego w policzek – Więc jak, rodzeństwo ?
- Rodzeństwo – Harry uśmiechnął się pokazując swoje urocze dołeczki, a ja odpowiedziałam mu tym samym. – Heh, nawet mamy takie same dołeczki – zaśmialiśmy się – A wiesz co nawet pasuje mi taki układ, ostatnio poznałem tutaj śliczną dziewczynę i bardzo ją polubiłem.
- No to na co czekasz ?! Zadzwoń do niej umów się, może właśnie czeka byś to zrobił !
- Masz rację idę do niej zadzwonić, a i Madziu… - chłopak podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek – Dziękuję, za wszystko.
- Nie ma za co braciszku. – loczek pobiegł na swój ręcznik, a ja jeszcze chwilę posiedziałam na pomoście.
- Magda, chodź zbieramy się – Sara klepnęła mnie w ramię i razem poszłyśmy spakować rzeczy i wrócić do domciu.
czwartek, 5 grudnia 2013
Liam
Byłaś w związku z Liamem . Niestety on rzucił cię dla innej i nie
zdążyłaś powiedziec mu o ciąży .Obecnie jesteś w 8 miesiącu . Kupiłaś
nowe mieszkanie , pokój dla dziecka już gotowy . Twoi rodzice bardzo ci
pomagają , możesz na nich liczyc .Dzisiaj byłaś na USG, okazało się że
urodzisz chłopca . Po wyjściu z przychodni poszłaś na zakupy do centrum
handlowego .Na dodatek dzisiaj jest piatek trzynastego wiec miałaś pecha
, spotkałaś One Direction w centrum handlowym ! Ty poszłaś w innym
kierunku ale miałaś wrażenie , że cię śledzą . Kupiłaś trochę rzeczy dla
dziecka .Zatrzymałaś się w empiku , oglądałaś płyty . Nagle ktoś do
ciebie podszedł , to był Liam .
Li:[t.i]?????
T:Nie , musiał mnie pan z kimś pomylic nie jestem [t.i] .
Li:Może rzeczywiście pomyliłem panią ale pani bardzo jest do niej podobna .
Wychodząc ze sklepu zauważyłaś , że chłopaki przyglądają się tobie .
Dni mijały a ty przywykłaś do myśli , że bedziesz samotną matką .
Nudziło ci się .Oglądałaś Tv . Natknęłaś się na koncert One Direction . Liam zadedykował tobie pisenkę ,,More Than This ''.
Minął miesiąc , termnin porodu tez . Ty chodziłaś jak bomba która ma zaraz wybuchnąc . Pewnego dnia do twoich drzwi zapukał Louis .
Lu:[T.i] ?
T:Tak .Czego chcerz ?
L:Pogadac .
T:No dobra , wejdź .
L:Ja wiem i ty wiesz , że dalej jest coś między tobą a Liamem .
T:Co masz na myśli ?
L:Ja i Harry obserwujemy cie od pewnego czasu ale Liam o niczym nie wie .
T:Czyli wiesz , że ja ....
L:Tak wiem , że jesteś w ciąży .
T:Liam na pewno o niczym nie wie ?
L:Nic nie wie . On niedawno dowiedział się o zdradzie swojej dziewczyny i nie ma ochoty wychodzic z domu .
T:To podobnie jak ja gdy ze mną zerwał .
L:Dobrze wiesz , że to nie była dla niego łatwa decyzja . On coraz częściej o tobie mówi , o tym jak bardzo za tobą tęskni , chciałby abyś dała mu szansę .
T:Louis dobrze wiesz , że to i dla mnie nie jest łatwa decyzja .....ałł !
L:Co sie dzieje ?
T:Chyba sie... ałł ..zaczyna
L:Chodź zawiozę cię do szpitala .
Louis wziął cię na ręce , pomógł wejśc do auta gdzie siedział Harry .
H:Hej [t.i]
L:Kierunek szpital .
H:Co ?
L:Głuchy jesteś jedziemy do szpitala !
H:No ale czemu ?
L:Oj Harry nie widzisz , że ona rodzi ?!
H:O Cholera .
Zajechaliście do szpitala .Chłopaki zostali na korytarzu . Poród trwał 4 godziny .Urodziłaś zdrowego chłopca . Następnego dnia odzwiedzili cię :Niall ,Zayn , Louis , Harry .
T:Co wy tu robicie ?
Z:Przyszliśmy cię zobaczyc i twoje dziecko .
L:No właśnie jakby nie było jesteśmy jego wujkami .
N:Jak mały ma na imię ?
T:Jeszcze nie wymyśliłam .Pomożecie mi ?
H:A może ...Zac ?
T:Zac ?Właściwie czemu nie . Ok niech bedzie Zac .
Z:Oczywiście tylko my o nim wiemy .Liam sie nie dowie .
Wyszłaś ze szpitala 3 dni poźniej . Właśnie próbujesz małego ukołysac do snu .Wpadłaś na pomysł aby puscic te spokojne piosenki od One Direction .Jako pierwszą puściłaś Can't Stop Love .
Mały Zac szybko zasnął . Położyłaś go do łóżeczka , radio cicho puszczone ale tak by było słychac muzykę .Siedziałaś przy łóżeczku i patrzyłaś jak mały śpi .Był podobny do taty . W pewnym momencie do twoich drzwi zadzwonił dzownek .To byli chłopaki .Tym razem był z nimi Liam .
T;Chłopaki co wy tu robicie ?
Li: [t.i]. Daj nam szansę .Chciałbym ...
No i w tym momencie mały się obudził .
T:O nie .Podbiegłaś do łóżeczka , wyciągnęłaś i wsadziłaś do wózka żeby znowu zasnął .
H:No prosze nawet jemu puszczasz nasze piosenki .
Li:To twój syn ?
T:Tak .
Li:Twój chłopak musi byc szczęśliwy .
T:Ja nikogo nie mam .
Li: A więc czyje to dziecko ?
T:Nasze .Twoje i moje .
Li:Chłopaki wiedzieliście o tym ?
Z:Tak ona poprosiła nas byśmy ci o niczym nie mówili .
Li:A więc wtedy w empiku to byłaś ty .
T:Tak .
Li:Skoro mamy dziecko to może dasz nam szansę ?
T:Możemy spróbowac .
Li:A mógłbym go trochę powozic ?
T:Pewnie .
Li:Jejciu jaki on słodki .
T:Przypomina ciebie .
Li:A mi sie wydaje , że do ciebie podobny .
T:Ma twoje oczy .
W tym momencie mały zaczął płakac , Liam wziął go na ręce a Zac przestał płakac .
N:No proszę jakby wiedział , że jesteś jego ojcem .
Wprowadzilas sie do chlopakow i jetescie szczeliwi
Li:[t.i]?????
T:Nie , musiał mnie pan z kimś pomylic nie jestem [t.i] .
Li:Może rzeczywiście pomyliłem panią ale pani bardzo jest do niej podobna .
Wychodząc ze sklepu zauważyłaś , że chłopaki przyglądają się tobie .
Dni mijały a ty przywykłaś do myśli , że bedziesz samotną matką .
Nudziło ci się .Oglądałaś Tv . Natknęłaś się na koncert One Direction . Liam zadedykował tobie pisenkę ,,More Than This ''.
Minął miesiąc , termnin porodu tez . Ty chodziłaś jak bomba która ma zaraz wybuchnąc . Pewnego dnia do twoich drzwi zapukał Louis .
Lu:[T.i] ?
T:Tak .Czego chcerz ?
L:Pogadac .
T:No dobra , wejdź .
L:Ja wiem i ty wiesz , że dalej jest coś między tobą a Liamem .
T:Co masz na myśli ?
L:Ja i Harry obserwujemy cie od pewnego czasu ale Liam o niczym nie wie .
T:Czyli wiesz , że ja ....
L:Tak wiem , że jesteś w ciąży .
T:Liam na pewno o niczym nie wie ?
L:Nic nie wie . On niedawno dowiedział się o zdradzie swojej dziewczyny i nie ma ochoty wychodzic z domu .
T:To podobnie jak ja gdy ze mną zerwał .
L:Dobrze wiesz , że to nie była dla niego łatwa decyzja . On coraz częściej o tobie mówi , o tym jak bardzo za tobą tęskni , chciałby abyś dała mu szansę .
T:Louis dobrze wiesz , że to i dla mnie nie jest łatwa decyzja .....ałł !
L:Co sie dzieje ?
T:Chyba sie... ałł ..zaczyna
L:Chodź zawiozę cię do szpitala .
Louis wziął cię na ręce , pomógł wejśc do auta gdzie siedział Harry .
H:Hej [t.i]
L:Kierunek szpital .
H:Co ?
L:Głuchy jesteś jedziemy do szpitala !
H:No ale czemu ?
L:Oj Harry nie widzisz , że ona rodzi ?!
H:O Cholera .
Zajechaliście do szpitala .Chłopaki zostali na korytarzu . Poród trwał 4 godziny .Urodziłaś zdrowego chłopca . Następnego dnia odzwiedzili cię :Niall ,Zayn , Louis , Harry .
T:Co wy tu robicie ?
Z:Przyszliśmy cię zobaczyc i twoje dziecko .
L:No właśnie jakby nie było jesteśmy jego wujkami .
N:Jak mały ma na imię ?
T:Jeszcze nie wymyśliłam .Pomożecie mi ?
H:A może ...Zac ?
T:Zac ?Właściwie czemu nie . Ok niech bedzie Zac .
Z:Oczywiście tylko my o nim wiemy .Liam sie nie dowie .
Wyszłaś ze szpitala 3 dni poźniej . Właśnie próbujesz małego ukołysac do snu .Wpadłaś na pomysł aby puscic te spokojne piosenki od One Direction .Jako pierwszą puściłaś Can't Stop Love .
Mały Zac szybko zasnął . Położyłaś go do łóżeczka , radio cicho puszczone ale tak by było słychac muzykę .Siedziałaś przy łóżeczku i patrzyłaś jak mały śpi .Był podobny do taty . W pewnym momencie do twoich drzwi zadzwonił dzownek .To byli chłopaki .Tym razem był z nimi Liam .
T;Chłopaki co wy tu robicie ?
Li: [t.i]. Daj nam szansę .Chciałbym ...
No i w tym momencie mały się obudził .
T:O nie .Podbiegłaś do łóżeczka , wyciągnęłaś i wsadziłaś do wózka żeby znowu zasnął .
H:No prosze nawet jemu puszczasz nasze piosenki .
Li:To twój syn ?
T:Tak .
Li:Twój chłopak musi byc szczęśliwy .
T:Ja nikogo nie mam .
Li: A więc czyje to dziecko ?
T:Nasze .Twoje i moje .
Li:Chłopaki wiedzieliście o tym ?
Z:Tak ona poprosiła nas byśmy ci o niczym nie mówili .
Li:A więc wtedy w empiku to byłaś ty .
T:Tak .
Li:Skoro mamy dziecko to może dasz nam szansę ?
T:Możemy spróbowac .
Li:A mógłbym go trochę powozic ?
T:Pewnie .
Li:Jejciu jaki on słodki .
T:Przypomina ciebie .
Li:A mi sie wydaje , że do ciebie podobny .
T:Ma twoje oczy .
W tym momencie mały zaczął płakac , Liam wziął go na ręce a Zac przestał płakac .
N:No proszę jakby wiedział , że jesteś jego ojcem .
Wprowadzilas sie do chlopakow i jetescie szczeliwi
niedziela, 1 grudnia 2013
opowiadanie cz 14
Poczułam słony zapach morza i
gorący piasek pod stopami. Poczułam się jak w domu, w Polsce gdy wyjeżdżałam z
Mamą i Tomkiem nad morze, zaciągnęłam się tym zapachem i od razu poczułam
energię w środku. Rozstawiliśmy się zaraz nad wodą, na plaży było mało osób
jakaś para, rodzina bawiąca się z dziećmi w wodzie, starsze kobiety i grupka
nastolatków tak gdzieś w naszym wieku, która rozstawiła się przy molo.
- Ojejciu, jak tutaj pięknie ! Wiedziałam, że Irlandia to piękny kraj, ale teraz wiem, ze jest cudowne ! – Sara nie mogła uwierzyć w niesamowitość tego miejsca, tak jak ja. Położyłam się na ręczniku obok Nialla i splotłam nasze ręce, żarłok przysunął się do mnie i zaśpiewał mi do ucha tekst jednej z moich ulubionych piosenek.
- Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.
- Little Things, moja ulubiona. – pocałowałam go delikatnie w usta i ułożyłam wygodnie głowę na piasku.
- Kochanie – poczułam jak chłopak delikatnie muska ustami moje ramię, a mnie przeszła fala dreszczy. – Idziemy do wody.
- Hmm no możemy iść. – Niall pomógł mi wstać, zdjęłam swoje ubrania i zostalam w stroju skierowaliśmy się nad brzeg. Oczywiście wszyscy już byli w wodzie i chlapali się jak małe dzieci. – Ej, mam prośbę utopcie Sarę.
- Co kurwa ? Aaaaaaa ! – wszyscy rzucili się na Sarę, a ja nie wytrzymywałam ze śmiechu. – Magda, wariatko jak tylko Cię złapę to Cię uduszę ! – Zaczęłyśmy się ganiać po plaży jak przedszkolaki. Znowu poczułam, że mam 5 lat i razem z Sarą bawimy się na trzepaku w Polsce.
- Hahahahaha, no dajesz grubasie. – wbiegałam na molo i zwinnym ruchem skoczyłam, a tafla wody otuliła moje ciało, rozgrzaną skórę orzeźwiła chłodna ciecz, a na moich ramionach pojawiły się dreszcze Wynurzyłam się z wody i zauważyłam zarys ciała stojący na pomoście, przetarłam oczy i zauważyłam jakiegoś chłopaka.
- Niall ? – byłam skierowana do słońca, więc musiałam zakryć oczy.
- Ojj słońce nie tego się po tobie spodziewałem – ten głos poznam wszędzie, to był Patryk.
- Czego tutaj chcesz ?! Nie dość, że wczoraj rozwaliłeś brew mojemu chłopakowi to jeszcze tutaj mnie nawiedzasz ?
- Nie zapominaj, że to publiczna plaża. – wyszłam z wody i ściągnęłam wodę z włosów – To jak skarbie kiedy powtórka z wczoraj. – Spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem, a w jego oczach można było zauważyć chęć zemsty.
- Nigdy, i nawet nie próbuj się do mnie zbliżać. – odwróciłam się na pięcie i zaczęłam odchodzić od chłopaka.
- Gdzie Ci się tak spieszy ? – chłopak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do Siebie.
- Do mojego chłopaka. – uderzyłam go w kroczę i wyrwałam rękę – a i jak jeszcze raz się do mnie zbliżysz to porozmawiamy inaczej. – odwróciłam się ponownie i skierowałam do paczki.
- Hahahaha ! Myślisz, że się Ciebie boje, albo tego twojego chłopaczka i jego koleżków ? To jesteś w błędzie. Zobaczymy, jak będziesz jeszcze błagać bym do Ciebie wrócił. - Spojrzałam jeszcze kątem oka na chwytającego swoje przyrodzenie chłopaka.
- Jeszcze się przekonasz. – odbiegłam od Patryka, a łzy zaczęły mi lecieć po policzkach. Usiadłam nad brzegiem morza i zaczęłam lepić malutki zamek z pisaku nucąc sobie zwrotkę w Little Things, którą Niall mi dzisiaj zaśpiewał. Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła, szybko wytarłam łzy z policzków i wlepiłam wzrok w horyzont.
- Misiek gdzie byłaś ? – Niall uklęknął na moją wysokość i spojrzał mi w oczy.
- On tutaj jest Niall. Widziałam go, on… - wybuchnęłam płaczem, a Niall mnie przytulił.
- Shhh, spokojnie. Dobrze, że sobie poradziłaś. Pamiętaj, że jestem przy Tobie i Cię kocham. – Niall złapał mnie za policzki i ucałował w czoło.
- Obiecaj mi, że nigdy mnie nie zostawisz. – jego oczy były przepełnione miłością, a ja z każdym dniem kochałam go co raz bardziej.
- Obiecuję – Horan złożył na moich ustach delikatny pocałunek, a ja w pewnym momencie pogłębiłam go. Nasze języki współgrały ze sobą jak by były dla siebie stworzone, a ja nie mogłam BA! nie chciałam się od nich oderwać. Oddawaliśmy każdy pocałunek, każde zetknięcie naszych ust powodowało, że mała iskierka przelatywała przez całe moje ciało. Chciałam z tym żyć już zawsze. – Dobra chodź do reszty pewnie się martwią. – otrzepałam się z piasku i trzymając się za ręce wróciliśmy do reszty.
- Ojejciu, jak tutaj pięknie ! Wiedziałam, że Irlandia to piękny kraj, ale teraz wiem, ze jest cudowne ! – Sara nie mogła uwierzyć w niesamowitość tego miejsca, tak jak ja. Położyłam się na ręczniku obok Nialla i splotłam nasze ręce, żarłok przysunął się do mnie i zaśpiewał mi do ucha tekst jednej z moich ulubionych piosenek.
- Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.
- Little Things, moja ulubiona. – pocałowałam go delikatnie w usta i ułożyłam wygodnie głowę na piasku.
- Kochanie – poczułam jak chłopak delikatnie muska ustami moje ramię, a mnie przeszła fala dreszczy. – Idziemy do wody.
- Hmm no możemy iść. – Niall pomógł mi wstać, zdjęłam swoje ubrania i zostalam w stroju skierowaliśmy się nad brzeg. Oczywiście wszyscy już byli w wodzie i chlapali się jak małe dzieci. – Ej, mam prośbę utopcie Sarę.
- Co kurwa ? Aaaaaaa ! – wszyscy rzucili się na Sarę, a ja nie wytrzymywałam ze śmiechu. – Magda, wariatko jak tylko Cię złapę to Cię uduszę ! – Zaczęłyśmy się ganiać po plaży jak przedszkolaki. Znowu poczułam, że mam 5 lat i razem z Sarą bawimy się na trzepaku w Polsce.
- Hahahahaha, no dajesz grubasie. – wbiegałam na molo i zwinnym ruchem skoczyłam, a tafla wody otuliła moje ciało, rozgrzaną skórę orzeźwiła chłodna ciecz, a na moich ramionach pojawiły się dreszcze Wynurzyłam się z wody i zauważyłam zarys ciała stojący na pomoście, przetarłam oczy i zauważyłam jakiegoś chłopaka.
- Niall ? – byłam skierowana do słońca, więc musiałam zakryć oczy.
- Ojj słońce nie tego się po tobie spodziewałem – ten głos poznam wszędzie, to był Patryk.
- Czego tutaj chcesz ?! Nie dość, że wczoraj rozwaliłeś brew mojemu chłopakowi to jeszcze tutaj mnie nawiedzasz ?
- Nie zapominaj, że to publiczna plaża. – wyszłam z wody i ściągnęłam wodę z włosów – To jak skarbie kiedy powtórka z wczoraj. – Spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem, a w jego oczach można było zauważyć chęć zemsty.
- Nigdy, i nawet nie próbuj się do mnie zbliżać. – odwróciłam się na pięcie i zaczęłam odchodzić od chłopaka.
- Gdzie Ci się tak spieszy ? – chłopak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do Siebie.
- Do mojego chłopaka. – uderzyłam go w kroczę i wyrwałam rękę – a i jak jeszcze raz się do mnie zbliżysz to porozmawiamy inaczej. – odwróciłam się ponownie i skierowałam do paczki.
- Hahahaha ! Myślisz, że się Ciebie boje, albo tego twojego chłopaczka i jego koleżków ? To jesteś w błędzie. Zobaczymy, jak będziesz jeszcze błagać bym do Ciebie wrócił. - Spojrzałam jeszcze kątem oka na chwytającego swoje przyrodzenie chłopaka.
- Jeszcze się przekonasz. – odbiegłam od Patryka, a łzy zaczęły mi lecieć po policzkach. Usiadłam nad brzegiem morza i zaczęłam lepić malutki zamek z pisaku nucąc sobie zwrotkę w Little Things, którą Niall mi dzisiaj zaśpiewał. Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła, szybko wytarłam łzy z policzków i wlepiłam wzrok w horyzont.
- Misiek gdzie byłaś ? – Niall uklęknął na moją wysokość i spojrzał mi w oczy.
- On tutaj jest Niall. Widziałam go, on… - wybuchnęłam płaczem, a Niall mnie przytulił.
- Shhh, spokojnie. Dobrze, że sobie poradziłaś. Pamiętaj, że jestem przy Tobie i Cię kocham. – Niall złapał mnie za policzki i ucałował w czoło.
- Obiecaj mi, że nigdy mnie nie zostawisz. – jego oczy były przepełnione miłością, a ja z każdym dniem kochałam go co raz bardziej.
- Obiecuję – Horan złożył na moich ustach delikatny pocałunek, a ja w pewnym momencie pogłębiłam go. Nasze języki współgrały ze sobą jak by były dla siebie stworzone, a ja nie mogłam BA! nie chciałam się od nich oderwać. Oddawaliśmy każdy pocałunek, każde zetknięcie naszych ust powodowało, że mała iskierka przelatywała przez całe moje ciało. Chciałam z tym żyć już zawsze. – Dobra chodź do reszty pewnie się martwią. – otrzepałam się z piasku i trzymając się za ręce wróciliśmy do reszty.
poniedziałek, 25 listopada 2013
opowianie cz 13
Rano poczułam jak żarliwe słońce wkrada się do pokoju i
razi mnie w oczy. Znów usłyszałam równomierne uderzenia serca i ciepło bijące
od mojego ukochanego. Był bez koszulki, kiedy on ją zdjął, więc zaczęłam
kreślić na jego torsie kółeczka, serduszka i napisy. Uslyszałam jak chłopak
mruczy coś pod nosem i poczułam unoszącą się klatkę piersiową. Spojrzałam na
jego twarz była tak spokojna i nie winna, przysunęłam się i delikatnie musnęłam
usta Horana, znów się uśmiechną i zaczął powoli otwierać oczy.
- Więc to jednak nie sen – chwycił mnie mocniej w talii i
przyciągnął do siebie
- No jednak nie sen i bardzo się z tego cieszę – dałam
Niallowi buziaka w policzek i leniwie przeciągnęłam się w łóżku, spojrzałam na
Nialla – Kocham Cię
- Ja Ciebie tez słońce – Horan złapał mnie za podbródek i
złożył na moich ustach słodki pocałunek.
- Jak brew ? – dotknęłam delikatnie spuchniętego miejsca
koło rany. – Boli prawda ?
- Troszeczkę, ale Twój dotyk zmniejsza ból – uśmiechnęłam
się do blondyna
- Rana już jest zaschnięta i nie trzeba będzie jechać do
szpitala, ale codziennie trzeba będzie przemywać wodą utlenioną.
- Skąd ty tyle wiesz o tym ?
- Moja mama jest lekarzem, więc wiem. Duzo razy byłam z
nia na dyżurach bo nie miała mnie z kim zostawić jak byłam mała.
- No to będziesz musiała się mną zaopiekować, bo wiesz
jestem poszkodowany
- No to najpierw musisz dostać zastrzyk – usiadłam na Horanie i wpiłam się w jego usta.
- No to najpierw musisz dostać zastrzyk – usiadłam na Horanie i wpiłam się w jego usta.
- Tak jest pani doktor – Niall zszedł niżej i zaczął
calować mnie po szyji wprawiając moje wszystkie komórki w euforię, namiętność i
porządanie. Nagle usłyszeliśmy walanie do drzwi
- Poczekaj zobacze kto to. – zeszłam z chłopaka, a on
poszedł otworzyć. Do pokoju wleciała Sara wywalając prawie Nialla.
- Jedziemy na plaaaaże ! – dziewczyna wskoczyła na łóżko
i zaczęła po nim skakać.
- Ale, że co ?
- No jedziemy na plaże. Oooo yeah ! Ide na plaże, na plaże ! Idę na plaże, na plaże idę ! – Sara zaczęła śpiewać bardzo dobrze znaną nam piosenkę.
- No jedziemy na plaże. Oooo yeah ! Ide na plaże, na plaże ! Idę na plaże, na plaże idę ! – Sara zaczęła śpiewać bardzo dobrze znaną nam piosenkę.
- Taaa, chyba dupę pokaże, ale to jest całkiem fajny
pomysł. Pewnie na dworze jest gorąco, więc taki dzień by się ochłodzić to dobry
plan.
- Gorąco ? Tam jest patelnia, a nie gorąco. Ok, a więc ja
czekam na was i za godzinę wychodzimy.
- Doobra. – wzięłam z szafy kostium, ubrania i poszłam na poranna toaletę. Ubrałam się w zwiewną koronkową sukienkę i beżowe baleriny , a kostium miałam czarny w pomarańczowo żółte paski. Niall z chłopakami poszli do swojego domu się odświeżyć i przebrać. Zeszłam na dół, a w kuchni czekało na mnie już śniadanie.
- Doobra. – wzięłam z szafy kostium, ubrania i poszłam na poranna toaletę. Ubrałam się w zwiewną koronkową sukienkę i beżowe baleriny , a kostium miałam czarny w pomarańczowo żółte paski. Niall z chłopakami poszli do swojego domu się odświeżyć i przebrać. Zeszłam na dół, a w kuchni czekało na mnie już śniadanie.
- Mmmm, tosty ! Pycha – wzięłam 5 tostów i usiadłam
naprzeciwko Sary
- To wy tak na serio ? – spytała mnie przyjaciółka
popijając sniadanie sokiem
- To znaczy ?
- Noo ty i Niall, na serio jesteście razem ?
- Yep, a coo ?
- Niee nic tak pytam. To szczęścia i wytrwałości misiek.
– Sara dała mi buziaka w policzek i poszła umyć naczynia. – W ogóle muszę Ci
coś powiedzieć. Ja i Lou no jesteśmy razem pewnie zdążyłaś się zorientować –
pokiwałam przyjaciółce na tak bo miałam całą buzię zapchaną tostem. – I Louis
chce… chce bym… ehh trudno mi to powiedzieć, ale Louis chce bym po wakacjach
wyprowadziła się do Londynu do niego.
- Że co kurwa !? – wyplułam caly sok, którym popiłam śniadanie. Ona chce mnie zostawić w Polsce ?! Jak ona może, po tylu latach !
- Mnie tez to zdziwiło, ale on sam mi to zaproponował ! Mówiłam mu, że nie mam kasy, a on powiedział, że mi zafunduje ! A ja mu na to, że nie bo mój przyjazd to Twoja zasluga i kolejnej osoby nie chce znów wykorzystać i nie mam jak się odwdzięczyć, a on na to, że odwdzięczę mu się przyjażdzając do niego. – usiadła naprzeciwko mnie, a mój wzrok utkwiony był na jej twarzy.
- Że co kurwa !? – wyplułam caly sok, którym popiłam śniadanie. Ona chce mnie zostawić w Polsce ?! Jak ona może, po tylu latach !
- Mnie tez to zdziwiło, ale on sam mi to zaproponował ! Mówiłam mu, że nie mam kasy, a on powiedział, że mi zafunduje ! A ja mu na to, że nie bo mój przyjazd to Twoja zasluga i kolejnej osoby nie chce znów wykorzystać i nie mam jak się odwdzięczyć, a on na to, że odwdzięczę mu się przyjażdzając do niego. – usiadła naprzeciwko mnie, a mój wzrok utkwiony był na jej twarzy.
- Hmmm… No cóż ja nie mam nic tutaj do gadania bo to
Twoje Zycie i zrobisz z nim co będziesz chciała. Zawsze masz moje wsparcie i
nie pozwolę by ktoś Cię skrzywdził, ale jeśli naprawdę kochasz Lou to zrób to
co nakazuje Ci serce, rozum czasami kłamie wiesz o tym bo często się na nim
zawiodłaś, co by się nie działo wal do mnie siostrzyczko.
- Dzięki, kuuurczaczki nie wiesz jak bardzo Cię kocham ! – Przytuliłam przyjaciółkę – Ale o tym, że ja i Lou nic nie mów. Na razie chcemy to trzymać w tajemnicy
- Dzięki, kuuurczaczki nie wiesz jak bardzo Cię kocham ! – Przytuliłam przyjaciółkę – Ale o tym, że ja i Lou nic nie mów. Na razie chcemy to trzymać w tajemnicy
- Okok – w tym momencie do domu weszli chłopcy
- To jak gotowe na ciaplanie się w wooo…dzie – Harry
stanął jak wryty i patrzył się na mnie, a ja czułam jak burak wchodzi na moją
twarz – Kuurwa Magda, ale z Ciebie dupa ! Brałbym – Loczek śmiesznie poruszył
brwiami, za co dostał po głowie od Nialla.
- Idź się ślinić do innej ona jest moja – Horan podszedł
do mnie i obją mnie od tyłu w tali.
- Emm czy ja o czymś nie wiem ?
- Noo o wielu sprawach nie wiesz. I tak jesteśmy razem. –
wystawiłam język Haroldowi, a on zrobił smutną minę. Nie wiedziałam o co
chodzi, ale starałam się tym nie przejmować.
- To jak idziemy ? – spytał z podniecenia Zayn
- Yep, tylko napiszę babci kartkę by się nie martwiła –
zrobiłam to co miałam zrobić i po 30 minutach byliśmy na miejscu. czwartek, 21 listopada 2013
opowiadnie cz 12
- Już jesteśmy ! – weszliśmy do domu, a do mojego nosa
dotarł zapach bigosu, zostawiłam Nialla samego w przedpokoju i wpadłam do
kuchni, po drodze o mało się nie zabijając wylądowałam całym ciałem na blacie
kuchennym – Czy to jest… Bigos !?
- Taak, zrobiłam małą zmianę planów i zrobiłam bigos. - O boooooże babciu kocham Cię ! Ale pięknie pachnie – zaciągnęłam się zapachem dania. Powolnym krokiem do kuchni wszedł Niall – O Niall, zamknij oczy otwórz buzię – chłopak spojrzał się na mnie jak na wariatkę, a ja położyłam ręce na jego oczach wzięłam łyżkę z obiadem i dałam Niallowi do spróbowania – Co o tym myślisz ? - Hmmm… Lekko kwaskowate, ale dobre. Co to ? - Kolejne typowe Polskie danie Bigos. Bigooos, Bigooos ! – zaczęłam drzeć się na cały dom – A właśnie gdzie reszta ?
- U Ciebie w pokoju, nie wiem po co tam weszli. Sara powiedziała, że musi czegoś poszukać. – ześlizgnęłam się z blatu i biegem rzuciłam się na schody wywalając się na nich, wparowałam do pokoju i to co zobaczyłam przeszło moje oczekiwania, w moim pokoju siedział Patryk razem z Sarą i resztą. - Co ty tutaj do cholery robisz ?! – wydarłam się na niego. Widać, że niczym się nie przejął. – Chyba się Ciebie kurwa grzecznie pytam, tak ? - Przyszedłem bo chciałem z Tobą pogadać. – Patryk wstał i zaczął do mnie podchodzić – ale w cztery oczy – spojrzałam na resztę i skinęłam głową by wyszli. – A więc tak. To na targu to… jakieś nie porozumienie, ja nie chciałem Cię wyzywać, ale zobaczyłem Cię z tym pedałem i się no zdenerwowałem. - Nie masz prawa mówić na Nialla, że jest pedałem bo nawet go nie znasz, i jak widziałeś gdyby był to by mnie nie całował idioto. – nagle Patryk przygwoździł mnie do ściany, a jego twarz była centymetry od mojej czułam jego oddech na swojej twarzy. – Patryk odsuń się – zaczęłam go odpychać. - Ojj Madziu wiem, że tego chcesz. Jesteśmy idealni dla siebie, zostaw tego Nialla czy jak mu tam i wróć do mnie. – chciałam zawołać Horana, ale chłopak zamknął mi usta pocałunkiem, próbowałam go odepchnąć, ale był silniejszy. Nagle mnie olśniło, zaczęłam walić ręką w drzwi by ktoś usłyszał, słyszałam jak ktoś wchodzi, więc zaczęłam co raz mocniej uderzać w drzwi, do pokoju wpadł Niall i od razu rzucił się do Patryka.
- Pomóżcie mi, oni się biją. – wleciałam do salonu cała zalana łzami. Chłopcy ruszyli przodem na górę, a Sara z moja babcią zostały na dole i próbowały mnie uspokoić. Zobaczyłam jak chłopcy wynoszą Patryka z domu. - Jak Cię tutaj jeszcze raz spotkam to zmieszam Cię z gruzem. – krzyknął Louis na odchodne, wszyscy podeszli do mnie. - Wszystko w porządku ? – spytał się Zayn przytulając mnie. - Nie, nic nie jest w porządku. – wyrwałam się z objęć grupy i skierowałam na górę – Idę zobaczyć co z Niallem. – weszłam do pokoju i zastałam siedzącego na łóżku Horana, podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu. Odwrócił twarz w moją stronę, dopiero teraz zauważyłam, że ma rozciętą brew. – Niall, ja przepraszam to wszystko moja wina – schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać. - To nie Twoja wina, tylko jego. – przygarnął mnie do siebie, a ja wtuliłam się w jego tors płacząc jak dziewczynka. – Dobrze, że zaczęłaś walić w te drzwi. – kołysał mnie w tę i z powrotem, i pocałował w czoło. - Właśnie źle zrobiłam, tak to by się nic nie stało i nie miał byś rozciętej brwi. – widać, że dopiero teraz się zorientował, lekko dotknął rany i wykrzywił twarz w grymasie z powodu bólu, a ja ucałowałam go w czoło gdzie nie bolało. – Boli gdzieś jeszcze ? – Niall wskazał na usta, a ja lekko przywarłam swoimi ustami do jego, Horan pogłębił pocałunek aż do pokoju wparowała Sara. - I jak tam… - stanęła jak wryta, a my z Niallem patrzyliśmy na nią wzrokiem zabójcy. – To ja już pójdę. - No masz rację. – rzuciłam w jej stronę, zamknęłam za przyjaciółką drzwi na klucz i wróciłam do Horana. Położyłam głowę na jego kolanach, a blondyn zaczął bawić się moimi włosami.
- Dzisiaj na targu jak mnie pocałowałaś to był to najlepszy pocałunek w moim życiu. – zachichotałaś - Naprawdę ? - Noo, jeszcze nigdy się tak nie czułem. – poderwałam się, usiadłam na Horanie i tak jak dzisiaj na targu wpiłam się w jego usta, zaczęłam bawić się jego włosami, a on ujął mnie w tali i przybliżył do siebie. Poczułam jak się uśmiecha, Spojrzałam żarłokowi w oczy, uwielbiałam je. – Kocham Cię – wytrzeszczyłam oczy w nie dowierzaniu. - Co ? - No tak ! - Ale powtórz to. - Kocham Cię ! Dziewczyno K-O-C-H-A-M C-I-Ę !
- Już dobrze nie bulwersuj się tak bo złość piękności szkodzi, a chciałam byś to jeszcze raz powiedział. Ja Ciebie też kocie. – złożyłam na jego ustach delikatny, ale namiętny pocałunek. - Wariatka, ale moja. - Nagle usłyszeliśmy jak ktoś przeklina pod nosem. - Ale zostaw tez coś dla mnie ! Pamiętaj, że to moja przyjaciółka też chcę ją dla siebie. Chociaż troszkę – usłyszeliśmy Sarę za drzwiami i wybuchneliśmy śmiechem
- Zastanowię się – Horan nie mógł opanować śmiechu tak jak ja.
- Małpa zobaczymy jak będziesz coś chciał. – Sara delikatnie kopnęła w drzwi i zeszła na dół, a my znów zaczęliśmy się całować. - Niall… - Co się stało kochanie ? – Horan pocałował mnie szyję, a ja czułam jak nogi mam z waty choć siedziałam. - Co zrobimy z Patrykiem ? – znowu spojrzałam w jego błękitne oczy, zabijał mnie nimi. - Na razie się o niego nie martw, jestem przy Tobie i nie pozwolę Cię skrzywdzić. – wtuliłam się w Nialla, słyszałam bicie jego serca było dla mnie jak kołysanka.
- A i Niall wiesz, że trzeba będzie ci zszyć tą brew ? - Wiem, ale to jutro. - Ehh no ok., i tak od tego plakania jestem strasznie zmęczona. – położyłam głowę na torsie chłopaka, a uszach słyszałam bicie serca Nialla, chłopak bawił się moimi włosami, a ja nie wiadomo kiedy zasnęłam.
- Taak, zrobiłam małą zmianę planów i zrobiłam bigos. - O boooooże babciu kocham Cię ! Ale pięknie pachnie – zaciągnęłam się zapachem dania. Powolnym krokiem do kuchni wszedł Niall – O Niall, zamknij oczy otwórz buzię – chłopak spojrzał się na mnie jak na wariatkę, a ja położyłam ręce na jego oczach wzięłam łyżkę z obiadem i dałam Niallowi do spróbowania – Co o tym myślisz ? - Hmmm… Lekko kwaskowate, ale dobre. Co to ? - Kolejne typowe Polskie danie Bigos. Bigooos, Bigooos ! – zaczęłam drzeć się na cały dom – A właśnie gdzie reszta ?
- U Ciebie w pokoju, nie wiem po co tam weszli. Sara powiedziała, że musi czegoś poszukać. – ześlizgnęłam się z blatu i biegem rzuciłam się na schody wywalając się na nich, wparowałam do pokoju i to co zobaczyłam przeszło moje oczekiwania, w moim pokoju siedział Patryk razem z Sarą i resztą. - Co ty tutaj do cholery robisz ?! – wydarłam się na niego. Widać, że niczym się nie przejął. – Chyba się Ciebie kurwa grzecznie pytam, tak ? - Przyszedłem bo chciałem z Tobą pogadać. – Patryk wstał i zaczął do mnie podchodzić – ale w cztery oczy – spojrzałam na resztę i skinęłam głową by wyszli. – A więc tak. To na targu to… jakieś nie porozumienie, ja nie chciałem Cię wyzywać, ale zobaczyłem Cię z tym pedałem i się no zdenerwowałem. - Nie masz prawa mówić na Nialla, że jest pedałem bo nawet go nie znasz, i jak widziałeś gdyby był to by mnie nie całował idioto. – nagle Patryk przygwoździł mnie do ściany, a jego twarz była centymetry od mojej czułam jego oddech na swojej twarzy. – Patryk odsuń się – zaczęłam go odpychać. - Ojj Madziu wiem, że tego chcesz. Jesteśmy idealni dla siebie, zostaw tego Nialla czy jak mu tam i wróć do mnie. – chciałam zawołać Horana, ale chłopak zamknął mi usta pocałunkiem, próbowałam go odepchnąć, ale był silniejszy. Nagle mnie olśniło, zaczęłam walić ręką w drzwi by ktoś usłyszał, słyszałam jak ktoś wchodzi, więc zaczęłam co raz mocniej uderzać w drzwi, do pokoju wpadł Niall i od razu rzucił się do Patryka.
- Pomóżcie mi, oni się biją. – wleciałam do salonu cała zalana łzami. Chłopcy ruszyli przodem na górę, a Sara z moja babcią zostały na dole i próbowały mnie uspokoić. Zobaczyłam jak chłopcy wynoszą Patryka z domu. - Jak Cię tutaj jeszcze raz spotkam to zmieszam Cię z gruzem. – krzyknął Louis na odchodne, wszyscy podeszli do mnie. - Wszystko w porządku ? – spytał się Zayn przytulając mnie. - Nie, nic nie jest w porządku. – wyrwałam się z objęć grupy i skierowałam na górę – Idę zobaczyć co z Niallem. – weszłam do pokoju i zastałam siedzącego na łóżku Horana, podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu. Odwrócił twarz w moją stronę, dopiero teraz zauważyłam, że ma rozciętą brew. – Niall, ja przepraszam to wszystko moja wina – schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać. - To nie Twoja wina, tylko jego. – przygarnął mnie do siebie, a ja wtuliłam się w jego tors płacząc jak dziewczynka. – Dobrze, że zaczęłaś walić w te drzwi. – kołysał mnie w tę i z powrotem, i pocałował w czoło. - Właśnie źle zrobiłam, tak to by się nic nie stało i nie miał byś rozciętej brwi. – widać, że dopiero teraz się zorientował, lekko dotknął rany i wykrzywił twarz w grymasie z powodu bólu, a ja ucałowałam go w czoło gdzie nie bolało. – Boli gdzieś jeszcze ? – Niall wskazał na usta, a ja lekko przywarłam swoimi ustami do jego, Horan pogłębił pocałunek aż do pokoju wparowała Sara. - I jak tam… - stanęła jak wryta, a my z Niallem patrzyliśmy na nią wzrokiem zabójcy. – To ja już pójdę. - No masz rację. – rzuciłam w jej stronę, zamknęłam za przyjaciółką drzwi na klucz i wróciłam do Horana. Położyłam głowę na jego kolanach, a blondyn zaczął bawić się moimi włosami.
- Dzisiaj na targu jak mnie pocałowałaś to był to najlepszy pocałunek w moim życiu. – zachichotałaś - Naprawdę ? - Noo, jeszcze nigdy się tak nie czułem. – poderwałam się, usiadłam na Horanie i tak jak dzisiaj na targu wpiłam się w jego usta, zaczęłam bawić się jego włosami, a on ujął mnie w tali i przybliżył do siebie. Poczułam jak się uśmiecha, Spojrzałam żarłokowi w oczy, uwielbiałam je. – Kocham Cię – wytrzeszczyłam oczy w nie dowierzaniu. - Co ? - No tak ! - Ale powtórz to. - Kocham Cię ! Dziewczyno K-O-C-H-A-M C-I-Ę !
- Już dobrze nie bulwersuj się tak bo złość piękności szkodzi, a chciałam byś to jeszcze raz powiedział. Ja Ciebie też kocie. – złożyłam na jego ustach delikatny, ale namiętny pocałunek. - Wariatka, ale moja. - Nagle usłyszeliśmy jak ktoś przeklina pod nosem. - Ale zostaw tez coś dla mnie ! Pamiętaj, że to moja przyjaciółka też chcę ją dla siebie. Chociaż troszkę – usłyszeliśmy Sarę za drzwiami i wybuchneliśmy śmiechem
- Zastanowię się – Horan nie mógł opanować śmiechu tak jak ja.
- Małpa zobaczymy jak będziesz coś chciał. – Sara delikatnie kopnęła w drzwi i zeszła na dół, a my znów zaczęliśmy się całować. - Niall… - Co się stało kochanie ? – Horan pocałował mnie szyję, a ja czułam jak nogi mam z waty choć siedziałam. - Co zrobimy z Patrykiem ? – znowu spojrzałam w jego błękitne oczy, zabijał mnie nimi. - Na razie się o niego nie martw, jestem przy Tobie i nie pozwolę Cię skrzywdzić. – wtuliłam się w Nialla, słyszałam bicie jego serca było dla mnie jak kołysanka.
- A i Niall wiesz, że trzeba będzie ci zszyć tą brew ? - Wiem, ale to jutro. - Ehh no ok., i tak od tego plakania jestem strasznie zmęczona. – położyłam głowę na torsie chłopaka, a uszach słyszałam bicie serca Nialla, chłopak bawił się moimi włosami, a ja nie wiadomo kiedy zasnęłam.
Zastanawiam się czy ni usunąć tego bloga . zobaczę zadecyduje w sylwetra
poniedziałek, 18 listopada 2013
Zayn :)
Mieszkasz z chłopakami z One Direction ponieważ Harry to twój kuzyn .
Tobie od jakiegoś czasu podoba się Zayn ale on ma przecież Pierrie
.Więc postanowiłaś , że będziesz trzymać się z daleka .
Pewnego dnia Zayn przyszedł do ciebie do pokoju .Rozmawialiście w pewnym momencie Zayn cię pocałował a ty odwzajemniłaś ten pocałunek . Jednak na pocałunkach się nie skończyło. Zrobiliście to .
Dwa miesiące do waszego domu wpadła wściekła dziewczyna Zayna. Kłócili się . Ty siedziałaś w pokoju , brzdąkałaś na gitarze . Nagle do pokoju wbiegła Pierrie :
P:Spodziewałam się tego ! To ty zaciągnęłaś go do łóżka !
Z:Daj jej spokój ! Nie dociera do ciebie , że ja już cie nie kocham !
P:Ale ...
Z:Wynos się i więcej nie wracaj !
T:Zayn ...
Z:[t.i] To wszystko przez ciebie !
T:Co ?
Z:To ty mnie do tego zmusiłaś !
T:Aaa czyli to wszystko moja wina ?W takim razie przypomnę ci , że to Ty zacząłeś ! A ja tobie uległam .
Z: To nie zmienia faktu ...
T:Aha czyli najlepiej się teraz tego wyrzec tak ?
Przyszli chłopaki :
Harry :[t.i] Co sie dzieje ?
Z:O czym ty mówisz ?
T:Jestem w ciąży idioto ! Po tych słowach wybiegłaś z domu .
Pobiegłaś do parku. Usiadłaś na ławce i płakałaś . Po pewnym czasie podszedł do ciebie Zayn .
Z:[t.i] .szukałem cie
T:co z tego
Z:Wiem ... przepraszam . A ty na serio mówiłaś z tą ciążą ?
T:Tak .Jestem w drugim miesiącu .
7 miesięcy później
. Jesteś w 9-miesiącu .Dwa dni temu minął termin . Chłopaki chodzą koło ciebie i co chwilę pytają czy czasem nie rodzisz .
Pewnego dnia jesteś sama w domu bo chłopaki mają występ w programie telewizyjnym . Ty oczywiście też oglądasz bo to leci na żywo .W pewnym momencie czujesz , że łapie cie skurcz, potem kolejny , . Dzwonisz do Zayna , on nie odbiera
Zadzwoniłampo pogotowie i zabrali mnie do szpitala
Po godzinie przyjechali chłopaki wraz z Paulem .
Z:Gdzie jest [t.i][t.n]
L:na porodówce
Poród poszedł szybko .
Oczami Zayna .
Wraz z chłopakami czekaliśmy na korytarzu . W pewnym momencie wyszła pielęgniarka wywozili [t.i]
P:Pan Zayn ?
Z:Tak .
P:Gratulacje ma pan syna proszę iść z ukochana na sale zaraz przywieziemy synka.
Moze jakiś komentarz
Pewnego dnia Zayn przyszedł do ciebie do pokoju .Rozmawialiście w pewnym momencie Zayn cię pocałował a ty odwzajemniłaś ten pocałunek . Jednak na pocałunkach się nie skończyło. Zrobiliście to .
Dwa miesiące do waszego domu wpadła wściekła dziewczyna Zayna. Kłócili się . Ty siedziałaś w pokoju , brzdąkałaś na gitarze . Nagle do pokoju wbiegła Pierrie :
P:Spodziewałam się tego ! To ty zaciągnęłaś go do łóżka !
Z:Daj jej spokój ! Nie dociera do ciebie , że ja już cie nie kocham !
P:Ale ...
Z:Wynos się i więcej nie wracaj !
T:Zayn ...
Z:[t.i] To wszystko przez ciebie !
T:Co ?
Z:To ty mnie do tego zmusiłaś !
T:Aaa czyli to wszystko moja wina ?W takim razie przypomnę ci , że to Ty zacząłeś ! A ja tobie uległam .
Z: To nie zmienia faktu ...
T:Aha czyli najlepiej się teraz tego wyrzec tak ?
Przyszli chłopaki :
Harry :[t.i] Co sie dzieje ?
Z:O czym ty mówisz ?
T:Jestem w ciąży idioto ! Po tych słowach wybiegłaś z domu .
Pobiegłaś do parku. Usiadłaś na ławce i płakałaś . Po pewnym czasie podszedł do ciebie Zayn .
Z:[t.i] .szukałem cie
T:co z tego
Z:Wiem ... przepraszam . A ty na serio mówiłaś z tą ciążą ?
T:Tak .Jestem w drugim miesiącu .
7 miesięcy później
. Jesteś w 9-miesiącu .Dwa dni temu minął termin . Chłopaki chodzą koło ciebie i co chwilę pytają czy czasem nie rodzisz .
Pewnego dnia jesteś sama w domu bo chłopaki mają występ w programie telewizyjnym . Ty oczywiście też oglądasz bo to leci na żywo .W pewnym momencie czujesz , że łapie cie skurcz, potem kolejny , . Dzwonisz do Zayna , on nie odbiera
Zadzwoniłampo pogotowie i zabrali mnie do szpitala
Po godzinie przyjechali chłopaki wraz z Paulem .
Z:Gdzie jest [t.i][t.n]
L:na porodówce
Poród poszedł szybko .
Oczami Zayna .
Wraz z chłopakami czekaliśmy na korytarzu . W pewnym momencie wyszła pielęgniarka wywozili [t.i]
P:Pan Zayn ?
Z:Tak .
P:Gratulacje ma pan syna proszę iść z ukochana na sale zaraz przywieziemy synka.
Moze jakiś komentarz
niedziela, 17 listopada 2013
opowiadanko cz 11
- Czemu nadal płaczesz ?
- Nie wiem, po prostu zabolało mnie to bo jednak ja też ich lubię, ale nie tak jak Magda. Ostatnio byłyśmy na ich koncercie, gdybyś ją widział śpiewała wszystkie piosenki, zna ich wszystkie piosenki, wie z których albumów są i wie kiedy wyszły albumy. – Na wspomnienie mimowolnie się uśmiechnęłam – Ja tak mam natomiast z 1D. Lubię oglądać wasze koncerty i patrzeć jak bawicie się i jesteście szczęśliwi, bo ja też jestem. Nie myślałam, że was kiedykolwiek spotkam, albo pójdę na wasz koncert w tej mojej Narnii, a ten wyjazd… dał mi cień szansy na spotkanie Nialla, a tutaj proszę wszyscy się pojawili. - To teraz ja Ci coś powiem – Louis przyciągnął mnie do siebie i objął w talii – Nie chciałem tutaj przyjeżdżać, ale chłopcy mnie namówili i teraz się cieszę, że jednak przyjechałem. Na samym początku na lotnisku pomyślałem, że jesteś dziwna, ale przekonałem się do Ciebie. Jesteś piękna, zabawna, da się z Tobą powygłupiać, ale i porozmawiać. – Lou musnął lekko moje usta, a mnie przeszedł dreszcz. – I szczerze podobasz mi się wiem, że to za wcześnie bo tak naprawdę się nie znamy, ale… - zamknęłam usta chłopaka pocałunkiem, nie wiem czemu, ale znów je chciałam poczuć.
- Też mi się podobasz, ale… - znowu się rozpłakałam – ale ja jestem z Polski, a ty z Anglii, dwa miesiące to za mało. – Louis mnie przytulił, zaciągnęłam się zapachem jego perfum. - To przeprowadź się do Anglii, co za problem. - No jest problem bo pochodzę z biednej rodziny, nie mam pieniędzy na bilet. To, że się tutaj znalazłam to zasługa Magdy bo zapłaciła za mój bilet. - No to zapłacę za niego. - Nie Lou, każdy za mnie płaci i mnie wyręcza, a ja… nie mam jak się odwdzięczyć – moczyłam co raz bardziej koszulkę chłopaka, ale widać, że on na to nie patrzył.
- Dla mnie odwdzięczeniem się za ten bilet będziesz ty i Twoja bliskość. – Lou złapał mnie za policzki – Masz piękne oczy jak masz w nich szklanki. – uśmiechnęłam się do niego i po chwili nasze języki tańczyły ze sobą, czułam, ze od nadmiaru motylów w brzuchu rozsadzi mi brzuch, ale nie przeszkadzało mi to, ważny był teraz Louis. – Więc jak, zgadzasz się ? - Ja tak, ale nie wiem co na to moi rodzice, będziemy musieli z nimi pogadać. – chłopak tylko skinął głową i mnie przytulił, a ja schowałam głowę w zagłębieniu jego szyi. – Dobra wracajmy, bo pewnie się martwią. A Louis, powiemy im, że my ? - Jesteśmy razem ? Nie, na razie nie bo pomyślą, ze jesteśmy szaleni. Powiemy im za jakiś miesiąc ok ? - Ok. – Lou złożył na Twoich ustach ostatni pocałunek i wróciliście do reszty.
*OCZAMI MAGDY* - Ale jestem głodna ! – złapałam się za brzuch – Babciu co dziś na obiad ?
- A co chcesz ptaszyno ? - Hmm… Mam ochotę na wielkiego kotleta schabowego, a do tego młode ziemniaczki posypane koperkiem i mizeria. Ooo tak, typowe Polskie danie.
- No dobrze, ale mlode mi się skończyły, więc ktoś z was będzie musiał pojechać na rynek.
- No to może Magda i Niall – wyskoczyła Sara, a ja spiorunowałam ją wzrokiem. - W sumie to czemu nie mi tam odpowiada – spojrzałam na uśmiechającego się Nialla, kurwjhsxsdks jak on na mnie działa – chodź będzie fajnie, uśmiechnęłam się sztucznie i pobieglam sie przebrac w TO .Poszłam za żarłokiem w stronę samochodu. Jechaliśmy ok. 15 minut, a moim oczom ukazał się malutki ryneczek, bardzo zadbany nie to co w Polsce, szłam w stronę targu z zachwytem na twarzy, aż nagle zdębiałam, oczy zaszły mi łzami, a twarz przybrała blady kolor. - Magda co się dzieje ? – Horan zatrzymał się przede mną i złapał za policzki - Jedźmy stąd, proszę – po policzku spłynęła mi łza, którą chłopak szybko wytarł.
- Powiedz co się dzieje, nie chce byś płakała. - Widzisz tamtego chłopaka ? – blondyn się odwrócił i zobaczył wysokiego blondyna z piwnymi oczami – To mój były Patryk - Co on tutaj robi ?! – widać było, ze Niall za chwilę wybuchnie, więc złapałam jego koszulkę, żeby go jak by cos przytrzymać.
- Nie wiem właśnie ! Myślałam, że jest w Polsce – serce mnie strasznie zabolało jak by ktoś wbijał w nie gwoździe. - Oho patrzy tutaj – spojrzałam na żarłoka, a on musnął lekko moje usta – Przepraszam znowu, ale… nie lubię patrzeć jak cierpisz, to on powinien cierpieć, że stracił taką piękną dziewczynę. Nie wiedziałam czemu to zrobiłam, ale pocałowałam go. Nasze języki tańczyły ze sobą, a ja przeżywałam wewnętrzny orgazm, zarzuciłam ręce na jego szyję i zaczęłam bawić się kosmykiem jego włosów przy karku, natomiast on położył ręce na moich biodrach, a później delikatnie zsunął je na moje pośladki.
- Magda ? – usłyszałam niski głos mojego byłego chłopaka. Oderwałam się od Nialla, ale nadal nie puszczałam.
- Ooo Patryk co ty tutaj robisz ?
- Mój tata dostał awans i przeprowadziliśmy się do Mullingar, a ty co ty tutaj robisz ? - Przyjechałam na wakacje do mojej babci.
- Aha no to super, a to kto to ? – dopiero teraz spojrzał na Nialla. Czułam jak Horan drętwieje, spojrzałam na niego, a jego wzrok był utkwiony w Patryku. Nie widziałam nigdy go takiego choć znamy się 2 dni ? No może 3, jego oczy iskrzyły się bardziej niż w tę noc kiedy mnie pierwszy raz pocałował, teraz w nich było widać złość, obrzydzenie i nienawiść,
- To jest… mój chłopak Niall, Niall to jest Patryk mój były.
- Cześć – Horan rzucił do chłopaka powitanie. Było w nim tyle obrzydzenia aż zadrżałam, a blondyn bardziej mnie do siebie przybliżył. - Ooo twój chłopak nie wiedziałem, że sobie kogoś tak szybko znalazłaś. Myślałem, że ty i ja to tak na zawsze, że dasz mi szansę bo… kocham Cię. – poczułam jak moje oczy zaczynały mnie szczypać i schowałam głowę w bluzkę Horana. - Koleś odczep się od niej. Nie dość, że tyle razy ją zraniłeś to teraz masz czelność mówić, że ją kochasz i by do ciebie wróciła ?! Haha, śmieszny jesteś. - Weź za nią nie mów ! Myślisz, że kim ty jesteś Niall Horan z 1D ? To, że tak wyglądasz nie oznacza, że nim jesteś. - Akurat tutaj masz rację, jestem Niall Horan, problem ? – poczułam jak Horan zaczyna się ode mnie oddalać, więc mocniej złapałam go za koszulkę i wpiłam się w jego usta. - Niall nie ! Nie jest tego wart, to tylko kolejna wstrętna… nawet to określenie jest miłe dla Ciebie. - Zobaczymy dziwko jak ten chłoptaś cię zostawi i do kogo polecisz. – Patryk odwrócił się na pięcie i odszedł, a ja wybuchłam jeszcze głośniejszym płaczem. - Ey kochanie nie płacz, chodź pójdziemy co mamy kupić i wracamy do domu. – Szybko uwinęliśmy się z zakupami Horan cały czas trzymał mnie w pasie, czułam jego ciepło, czułam się bezpiecznie. Po 30 minutach byliśmy w drodze powrotnej do domu, Niall zaczął mnie rozśmieszać, więc pod domem byłam cała roześmiana.
- Nie wiem, po prostu zabolało mnie to bo jednak ja też ich lubię, ale nie tak jak Magda. Ostatnio byłyśmy na ich koncercie, gdybyś ją widział śpiewała wszystkie piosenki, zna ich wszystkie piosenki, wie z których albumów są i wie kiedy wyszły albumy. – Na wspomnienie mimowolnie się uśmiechnęłam – Ja tak mam natomiast z 1D. Lubię oglądać wasze koncerty i patrzeć jak bawicie się i jesteście szczęśliwi, bo ja też jestem. Nie myślałam, że was kiedykolwiek spotkam, albo pójdę na wasz koncert w tej mojej Narnii, a ten wyjazd… dał mi cień szansy na spotkanie Nialla, a tutaj proszę wszyscy się pojawili. - To teraz ja Ci coś powiem – Louis przyciągnął mnie do siebie i objął w talii – Nie chciałem tutaj przyjeżdżać, ale chłopcy mnie namówili i teraz się cieszę, że jednak przyjechałem. Na samym początku na lotnisku pomyślałem, że jesteś dziwna, ale przekonałem się do Ciebie. Jesteś piękna, zabawna, da się z Tobą powygłupiać, ale i porozmawiać. – Lou musnął lekko moje usta, a mnie przeszedł dreszcz. – I szczerze podobasz mi się wiem, że to za wcześnie bo tak naprawdę się nie znamy, ale… - zamknęłam usta chłopaka pocałunkiem, nie wiem czemu, ale znów je chciałam poczuć.
- Też mi się podobasz, ale… - znowu się rozpłakałam – ale ja jestem z Polski, a ty z Anglii, dwa miesiące to za mało. – Louis mnie przytulił, zaciągnęłam się zapachem jego perfum. - To przeprowadź się do Anglii, co za problem. - No jest problem bo pochodzę z biednej rodziny, nie mam pieniędzy na bilet. To, że się tutaj znalazłam to zasługa Magdy bo zapłaciła za mój bilet. - No to zapłacę za niego. - Nie Lou, każdy za mnie płaci i mnie wyręcza, a ja… nie mam jak się odwdzięczyć – moczyłam co raz bardziej koszulkę chłopaka, ale widać, że on na to nie patrzył.
- Dla mnie odwdzięczeniem się za ten bilet będziesz ty i Twoja bliskość. – Lou złapał mnie za policzki – Masz piękne oczy jak masz w nich szklanki. – uśmiechnęłam się do niego i po chwili nasze języki tańczyły ze sobą, czułam, ze od nadmiaru motylów w brzuchu rozsadzi mi brzuch, ale nie przeszkadzało mi to, ważny był teraz Louis. – Więc jak, zgadzasz się ? - Ja tak, ale nie wiem co na to moi rodzice, będziemy musieli z nimi pogadać. – chłopak tylko skinął głową i mnie przytulił, a ja schowałam głowę w zagłębieniu jego szyi. – Dobra wracajmy, bo pewnie się martwią. A Louis, powiemy im, że my ? - Jesteśmy razem ? Nie, na razie nie bo pomyślą, ze jesteśmy szaleni. Powiemy im za jakiś miesiąc ok ? - Ok. – Lou złożył na Twoich ustach ostatni pocałunek i wróciliście do reszty.
*OCZAMI MAGDY* - Ale jestem głodna ! – złapałam się za brzuch – Babciu co dziś na obiad ?
- A co chcesz ptaszyno ? - Hmm… Mam ochotę na wielkiego kotleta schabowego, a do tego młode ziemniaczki posypane koperkiem i mizeria. Ooo tak, typowe Polskie danie.
- No dobrze, ale mlode mi się skończyły, więc ktoś z was będzie musiał pojechać na rynek.
- No to może Magda i Niall – wyskoczyła Sara, a ja spiorunowałam ją wzrokiem. - W sumie to czemu nie mi tam odpowiada – spojrzałam na uśmiechającego się Nialla, kurwjhsxsdks jak on na mnie działa – chodź będzie fajnie, uśmiechnęłam się sztucznie i pobieglam sie przebrac w TO .Poszłam za żarłokiem w stronę samochodu. Jechaliśmy ok. 15 minut, a moim oczom ukazał się malutki ryneczek, bardzo zadbany nie to co w Polsce, szłam w stronę targu z zachwytem na twarzy, aż nagle zdębiałam, oczy zaszły mi łzami, a twarz przybrała blady kolor. - Magda co się dzieje ? – Horan zatrzymał się przede mną i złapał za policzki - Jedźmy stąd, proszę – po policzku spłynęła mi łza, którą chłopak szybko wytarł.
- Powiedz co się dzieje, nie chce byś płakała. - Widzisz tamtego chłopaka ? – blondyn się odwrócił i zobaczył wysokiego blondyna z piwnymi oczami – To mój były Patryk - Co on tutaj robi ?! – widać było, ze Niall za chwilę wybuchnie, więc złapałam jego koszulkę, żeby go jak by cos przytrzymać.
- Nie wiem właśnie ! Myślałam, że jest w Polsce – serce mnie strasznie zabolało jak by ktoś wbijał w nie gwoździe. - Oho patrzy tutaj – spojrzałam na żarłoka, a on musnął lekko moje usta – Przepraszam znowu, ale… nie lubię patrzeć jak cierpisz, to on powinien cierpieć, że stracił taką piękną dziewczynę. Nie wiedziałam czemu to zrobiłam, ale pocałowałam go. Nasze języki tańczyły ze sobą, a ja przeżywałam wewnętrzny orgazm, zarzuciłam ręce na jego szyję i zaczęłam bawić się kosmykiem jego włosów przy karku, natomiast on położył ręce na moich biodrach, a później delikatnie zsunął je na moje pośladki.
- Magda ? – usłyszałam niski głos mojego byłego chłopaka. Oderwałam się od Nialla, ale nadal nie puszczałam.
- Ooo Patryk co ty tutaj robisz ?
- Mój tata dostał awans i przeprowadziliśmy się do Mullingar, a ty co ty tutaj robisz ? - Przyjechałam na wakacje do mojej babci.
- Aha no to super, a to kto to ? – dopiero teraz spojrzał na Nialla. Czułam jak Horan drętwieje, spojrzałam na niego, a jego wzrok był utkwiony w Patryku. Nie widziałam nigdy go takiego choć znamy się 2 dni ? No może 3, jego oczy iskrzyły się bardziej niż w tę noc kiedy mnie pierwszy raz pocałował, teraz w nich było widać złość, obrzydzenie i nienawiść,
- To jest… mój chłopak Niall, Niall to jest Patryk mój były.
- Cześć – Horan rzucił do chłopaka powitanie. Było w nim tyle obrzydzenia aż zadrżałam, a blondyn bardziej mnie do siebie przybliżył. - Ooo twój chłopak nie wiedziałem, że sobie kogoś tak szybko znalazłaś. Myślałem, że ty i ja to tak na zawsze, że dasz mi szansę bo… kocham Cię. – poczułam jak moje oczy zaczynały mnie szczypać i schowałam głowę w bluzkę Horana. - Koleś odczep się od niej. Nie dość, że tyle razy ją zraniłeś to teraz masz czelność mówić, że ją kochasz i by do ciebie wróciła ?! Haha, śmieszny jesteś. - Weź za nią nie mów ! Myślisz, że kim ty jesteś Niall Horan z 1D ? To, że tak wyglądasz nie oznacza, że nim jesteś. - Akurat tutaj masz rację, jestem Niall Horan, problem ? – poczułam jak Horan zaczyna się ode mnie oddalać, więc mocniej złapałam go za koszulkę i wpiłam się w jego usta. - Niall nie ! Nie jest tego wart, to tylko kolejna wstrętna… nawet to określenie jest miłe dla Ciebie. - Zobaczymy dziwko jak ten chłoptaś cię zostawi i do kogo polecisz. – Patryk odwrócił się na pięcie i odszedł, a ja wybuchłam jeszcze głośniejszym płaczem. - Ey kochanie nie płacz, chodź pójdziemy co mamy kupić i wracamy do domu. – Szybko uwinęliśmy się z zakupami Horan cały czas trzymał mnie w pasie, czułam jego ciepło, czułam się bezpiecznie. Po 30 minutach byliśmy w drodze powrotnej do domu, Niall zaczął mnie rozśmieszać, więc pod domem byłam cała roześmiana.
sobota, 16 listopada 2013
opwiadanko cz10
*OCZAMI SARY*Hahahahahaha biedna Madzia, ale życzę jej szczęścia bo widać, że Niall ją lubi
nawet bardzo.
- Myślisz, że to wypali ? – z myśleń wyrwał mnie Lou
- Ale, że co ?
- No Niall i Magda. Widać, że Niall do niej zarywa. - Nie wiem mam nadzieję, a powiedzieć Ci coś ?
- Dajesz. - Magda lubi Nialla, ale jej zdaniem on ją traktuje jak koleżankę. - Oszalała ?! – Lou wydarł się, że chyba na końcu ulicy było go słychać. - Zamknij się ! Jeśli Magda się dowie, że Ci to powiedziałam to mnie zatłucze. – Zakryłam usta chłopakowi, a on mnie ugryzł – No kurwa ! Co wy macie z tym gryzieniem !?
- Nic, ale słodko wyglądasz jak się denerwujesz. – Lou uśmiechnął się do mnie uroczo, a ja spaliłam buraka i wlepiłam wzrok w ziemię. – Ey może ich zeswatamy ?
- Dobry pomysł ! Tylko jak, nigdy nie swatałam ludzi. - No będziemy ich popychać na siebie i w ogólel aż się w sobie zakochają. – Louis podskoczył z podniecenia, a ja zaśmiałam się pod nosem. - No ok, może być fajnie. – uśmiechnęłam się
- Fajnie ?! Będzie zajebiście, a do tego spędzimy trochę czasu razem, poznamy się lepiej. - Ojj nie masz się o co martwić znam Cię na wylot.
- Ale ja Ciebie nie znam
- Oj tam Oj tam – dźgnęłam go palcem w brzuch. - Osz ty małpo nie żyjesz ! – Lou zaczął mnie łaskotać aż nagle przewiesił mnie przez ramię i zaczął ze mną biegać. - Louis puść mnie ! – krzyczałam przez śmiech. - Nie, muszę się zemścić
- Proszę Lou obiecuję, że więcej tego nie zrobię. - Na pewno ? – Lou się zatrzymał - Taak obiecuję – szatyn postawił mnie, a ja znów go dźgnęłam – Żartowałam ! – zaczęliśmy się gonić, a każdy patrzył na nas jak na bandę idiotów. Skręciłam w jakaś uliczkę i czekałam aż Louis ją przebiegnie, ale mnie znalazł. - Mam Cię, teraz musisz zapłaci za to ! - Jak ? - Hmm… może buziak ? - No ok. – skierowałam twarz w stronę policzka chłopaka, nagle Lou odwrócił głowę a nasze usta się spotkały. Czułam jak przez moje ciało przechodzi fala gorąca, a moje serce waliło jak oszalałe. Rozum tylko piszczał ‘ O KURWA LOUIS TOMLINSON MNIE POCAŁOWAŁ ! ‘. Odkleiliśmy się od siebie, a chłopak wystawił rządek swoim zębów w promiennym uśmiechu. - Ja mówiłem o takim buziaku – ponownie poczułam smak jego ust, kurwa jak on całuje ! OMG czuję, że mam nogi jak z waty, nagle usłyszałam, że idzie Magda i Niall, szybko się od siebie oderwaliśmy. - Emm… co się tutaj dzieje ? – spytała zdezorientowana Magda - Nic, a co ma się dziać ? – powiedziałam i odeszłam od Lou kierując się nadal w stronę zatoki, Louis poszedł za mną. - Dzięki kurwa ! – mruknął do Nialla. - Ale co ja zrobiłem ?! A, aaa ! Soorry. – Mam nadzieję, że Niall nie domyśla się co się tutaj stało. Nadal czułam jego usta na swoich, ‘ Boże, boże, boże jak on całuje, normalnie nie mogę. Czuję, że mam mokro ‘ pomyślałam. - To tutaj ! – krzyknął Niall i pokazał na wielki dom, a obok niego jakiś budynek pewnie stajnia. Ehh Magda to ma fajnie, ma swoją pasję, a ja ? Nic. Czasami jej zazdroszczę tego wszystkiego, jest piękna wysportowana, każdy ją lubi. A ja ? Zwykła dziewczyna, której i tak nikt nie zauważa. Weszliśmy na posiadłość, a na ganku od domu siedział facet koło 60. - Emm, dzień dobry, pan Smith ? – Magda powiedziała cicho. - Czego tutaj chcecie ? – ryknął facet, na co się wystraszyłam i ujęłam rękę Louiego na co on się uśmiechnął. - Nie bój się maleńka, on zawsze tak reaguje. – te słowa dodawały mi otuchy, przy Louisie poczułam się bezpiecznie, wiedziałam, że nic mi się nie stanie albo może zdawało. - Chłopcy powiedzieli mi, że ma pan konia do rekreacji i… - W żadnym wypadku. Nieznajomym nie daję jeździć na Karino.
- Ale…
- Nie ma żadnego ale ! Idźcie stąd nic tu po was. - Panie Smith, jak pan może się tak odzywać do mojej wnuczki i jej przyjaciół ?! – w końcu odezwała się oburzona babcia Wiesia. - Pani Wiesiu, ja… nie wiedziałem, że to pani wnuczka, ale teraz jak tam na nią patrzę to jest duże podobieństwo. - Więc jak będę mogła wsiąść na Karino ?
- Ehh, chodź. – Magda skierowała się z panem Smithem do stajni, a my usiedliśmy na schodach i grzecznie czekaliśmy moja przyjaciółka wróci. - Jaa, ten koleś jest przerażający – skomentowałam siadając na schodach. - Nie martw się on dla każdego taki jest. Jak kiedyś przyjechaliśmy do Nialla jak był chory i spytaliśmy się go o drogę zaczął nas z miotłą ganiać i krzyczeć, że złodzieje chcą go okraść – wtrącił się Harry. - Yyyy… ahaa. Nie doobra spoczko – z nudów zaczęłam nucić Irresistible. - Co tam nucisz ? – spytał widocznie zaciekawiony Zayn - Irresistible, bardzo lubię tą piosenkę. Tytuł przypomina mi ulubioną piosenkę Magdy. - Jaką ? – spytał Niall - Iridescent Linkinsów, uwielbia wersy Mike Shinody. – uśmiechnęłam się pod nosem na wyobrażenie skaczącej z podniecenia Magdy - Mhm, mhm. W domu nam ja puścisz, zobaczymy czy da się jej słuchać. Słyszałem, ze Linkin Park to denny zespół, kiedyś byli fajni, ale się skomercjalizowali. – skomentował Harry, a ja podniosłam się i zaczęłam iść w jego stronę. - Nie waż się tak mówić o nich, bo nawet nie wiesz jaką muzykę grają. Dla Magdy ten zespół jest najlepszy, i ja sama oprócz was lubię także ich, bo maja piosenki z sensem. A jak coś ci nie w paski to załóż kratkę i nara. – każdy patrzył się na mnie jak na wariatkę, a ja tylko odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem odeszłam od grupy. Słyszałam jak Louis mnie woła, ale nawet jego nie chciałam słuchać, po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Normalny jesteś ?! Człowieku przystopuj z tymi swoimi komentarzami bo tylko ranisz ludzi – słyszałam jak Louis opieprza Harrego, nawet mi było lepiej. Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię to Zayn. - Nie płacz, Harry już taki jest. Nie da się go zmienić. – uśmiechnął się do mnie promiennie, a ja odwzajemniłam uśmiech – Chodź za chwilę pewnie Magda przyjdzie. – Zayn pomógł mi wstać i razem wróciliśmy do reszty. Spojrzałam na Louisa, cały się trząsł z nerwów. - Chodź przejdziemy się – powiedziałam do szatyna, i razem skierowaliśmy się w stronę plaży.
j
- Myślisz, że to wypali ? – z myśleń wyrwał mnie Lou
- Ale, że co ?
- No Niall i Magda. Widać, że Niall do niej zarywa. - Nie wiem mam nadzieję, a powiedzieć Ci coś ?
- Dajesz. - Magda lubi Nialla, ale jej zdaniem on ją traktuje jak koleżankę. - Oszalała ?! – Lou wydarł się, że chyba na końcu ulicy było go słychać. - Zamknij się ! Jeśli Magda się dowie, że Ci to powiedziałam to mnie zatłucze. – Zakryłam usta chłopakowi, a on mnie ugryzł – No kurwa ! Co wy macie z tym gryzieniem !?
- Nic, ale słodko wyglądasz jak się denerwujesz. – Lou uśmiechnął się do mnie uroczo, a ja spaliłam buraka i wlepiłam wzrok w ziemię. – Ey może ich zeswatamy ?
- Dobry pomysł ! Tylko jak, nigdy nie swatałam ludzi. - No będziemy ich popychać na siebie i w ogólel aż się w sobie zakochają. – Louis podskoczył z podniecenia, a ja zaśmiałam się pod nosem. - No ok, może być fajnie. – uśmiechnęłam się
- Fajnie ?! Będzie zajebiście, a do tego spędzimy trochę czasu razem, poznamy się lepiej. - Ojj nie masz się o co martwić znam Cię na wylot.
- Ale ja Ciebie nie znam
- Oj tam Oj tam – dźgnęłam go palcem w brzuch. - Osz ty małpo nie żyjesz ! – Lou zaczął mnie łaskotać aż nagle przewiesił mnie przez ramię i zaczął ze mną biegać. - Louis puść mnie ! – krzyczałam przez śmiech. - Nie, muszę się zemścić
- Proszę Lou obiecuję, że więcej tego nie zrobię. - Na pewno ? – Lou się zatrzymał - Taak obiecuję – szatyn postawił mnie, a ja znów go dźgnęłam – Żartowałam ! – zaczęliśmy się gonić, a każdy patrzył na nas jak na bandę idiotów. Skręciłam w jakaś uliczkę i czekałam aż Louis ją przebiegnie, ale mnie znalazł. - Mam Cię, teraz musisz zapłaci za to ! - Jak ? - Hmm… może buziak ? - No ok. – skierowałam twarz w stronę policzka chłopaka, nagle Lou odwrócił głowę a nasze usta się spotkały. Czułam jak przez moje ciało przechodzi fala gorąca, a moje serce waliło jak oszalałe. Rozum tylko piszczał ‘ O KURWA LOUIS TOMLINSON MNIE POCAŁOWAŁ ! ‘. Odkleiliśmy się od siebie, a chłopak wystawił rządek swoim zębów w promiennym uśmiechu. - Ja mówiłem o takim buziaku – ponownie poczułam smak jego ust, kurwa jak on całuje ! OMG czuję, że mam nogi jak z waty, nagle usłyszałam, że idzie Magda i Niall, szybko się od siebie oderwaliśmy. - Emm… co się tutaj dzieje ? – spytała zdezorientowana Magda - Nic, a co ma się dziać ? – powiedziałam i odeszłam od Lou kierując się nadal w stronę zatoki, Louis poszedł za mną. - Dzięki kurwa ! – mruknął do Nialla. - Ale co ja zrobiłem ?! A, aaa ! Soorry. – Mam nadzieję, że Niall nie domyśla się co się tutaj stało. Nadal czułam jego usta na swoich, ‘ Boże, boże, boże jak on całuje, normalnie nie mogę. Czuję, że mam mokro ‘ pomyślałam. - To tutaj ! – krzyknął Niall i pokazał na wielki dom, a obok niego jakiś budynek pewnie stajnia. Ehh Magda to ma fajnie, ma swoją pasję, a ja ? Nic. Czasami jej zazdroszczę tego wszystkiego, jest piękna wysportowana, każdy ją lubi. A ja ? Zwykła dziewczyna, której i tak nikt nie zauważa. Weszliśmy na posiadłość, a na ganku od domu siedział facet koło 60. - Emm, dzień dobry, pan Smith ? – Magda powiedziała cicho. - Czego tutaj chcecie ? – ryknął facet, na co się wystraszyłam i ujęłam rękę Louiego na co on się uśmiechnął. - Nie bój się maleńka, on zawsze tak reaguje. – te słowa dodawały mi otuchy, przy Louisie poczułam się bezpiecznie, wiedziałam, że nic mi się nie stanie albo może zdawało. - Chłopcy powiedzieli mi, że ma pan konia do rekreacji i… - W żadnym wypadku. Nieznajomym nie daję jeździć na Karino.
- Ale…
- Nie ma żadnego ale ! Idźcie stąd nic tu po was. - Panie Smith, jak pan może się tak odzywać do mojej wnuczki i jej przyjaciół ?! – w końcu odezwała się oburzona babcia Wiesia. - Pani Wiesiu, ja… nie wiedziałem, że to pani wnuczka, ale teraz jak tam na nią patrzę to jest duże podobieństwo. - Więc jak będę mogła wsiąść na Karino ?
- Ehh, chodź. – Magda skierowała się z panem Smithem do stajni, a my usiedliśmy na schodach i grzecznie czekaliśmy moja przyjaciółka wróci. - Jaa, ten koleś jest przerażający – skomentowałam siadając na schodach. - Nie martw się on dla każdego taki jest. Jak kiedyś przyjechaliśmy do Nialla jak był chory i spytaliśmy się go o drogę zaczął nas z miotłą ganiać i krzyczeć, że złodzieje chcą go okraść – wtrącił się Harry. - Yyyy… ahaa. Nie doobra spoczko – z nudów zaczęłam nucić Irresistible. - Co tam nucisz ? – spytał widocznie zaciekawiony Zayn - Irresistible, bardzo lubię tą piosenkę. Tytuł przypomina mi ulubioną piosenkę Magdy. - Jaką ? – spytał Niall - Iridescent Linkinsów, uwielbia wersy Mike Shinody. – uśmiechnęłam się pod nosem na wyobrażenie skaczącej z podniecenia Magdy - Mhm, mhm. W domu nam ja puścisz, zobaczymy czy da się jej słuchać. Słyszałem, ze Linkin Park to denny zespół, kiedyś byli fajni, ale się skomercjalizowali. – skomentował Harry, a ja podniosłam się i zaczęłam iść w jego stronę. - Nie waż się tak mówić o nich, bo nawet nie wiesz jaką muzykę grają. Dla Magdy ten zespół jest najlepszy, i ja sama oprócz was lubię także ich, bo maja piosenki z sensem. A jak coś ci nie w paski to załóż kratkę i nara. – każdy patrzył się na mnie jak na wariatkę, a ja tylko odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem odeszłam od grupy. Słyszałam jak Louis mnie woła, ale nawet jego nie chciałam słuchać, po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Normalny jesteś ?! Człowieku przystopuj z tymi swoimi komentarzami bo tylko ranisz ludzi – słyszałam jak Louis opieprza Harrego, nawet mi było lepiej. Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię to Zayn. - Nie płacz, Harry już taki jest. Nie da się go zmienić. – uśmiechnął się do mnie promiennie, a ja odwzajemniłam uśmiech – Chodź za chwilę pewnie Magda przyjdzie. – Zayn pomógł mi wstać i razem wróciliśmy do reszty. Spojrzałam na Louisa, cały się trząsł z nerwów. - Chodź przejdziemy się – powiedziałam do szatyna, i razem skierowaliśmy się w stronę plaży.
j
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

