sobota, 16 listopada 2013

opwiadanko cz10

*OCZAMI SARY*Hahahahahaha biedna Madzia, ale życzę jej szczęścia bo widać, że Niall ją lubi nawet bardzo.
- Myślisz, że to wypali ? – z myśleń wyrwał mnie Lou
- Ale, że co ?
- No Niall i Magda. Widać, że Niall do niej zarywa.
- Nie wiem mam nadzieję, a powiedzieć Ci coś ?
- Dajesz.
- Magda lubi Nialla, ale jej zdaniem on ją traktuje jak koleżankę. - Oszalała ?! – Lou wydarł się, że chyba na końcu ulicy było go słychać. - Zamknij się ! Jeśli Magda się dowie, że Ci to powiedziałam to mnie zatłucze. – Zakryłam usta chłopakowi, a on mnie ugryzł – No kurwa ! Co wy macie z tym gryzieniem !?
- Nic, ale słodko wyglądasz jak się denerwujesz. – Lou uśmiechnął się do mnie uroczo, a ja spaliłam buraka i wlepiłam wzrok w ziemię. – Ey może ich zeswatamy ?
- Dobry pomysł ! Tylko jak, nigdy nie swatałam ludzi.
- No będziemy ich popychać na siebie i w ogólel aż się w sobie zakochają. – Louis podskoczył z podniecenia, a ja zaśmiałam się pod nosem. - No ok, może być fajnie. – uśmiechnęłam się
- Fajnie ?! Będzie zajebiście, a do tego spędzimy trochę czasu razem, poznamy się lepiej.
- Ojj nie masz się o co martwić znam Cię na wylot.
- Ale ja Ciebie nie znam
- Oj tam Oj tam – dźgnęłam go palcem w brzuch.
- Osz ty małpo nie żyjesz ! – Lou zaczął mnie łaskotać aż nagle przewiesił mnie przez ramię i zaczął ze mną biegać. - Louis puść mnie ! – krzyczałam przez śmiech. - Nie, muszę się zemścić
- Proszę Lou obiecuję, że więcej tego nie zrobię.
- Na pewno ? – Lou się zatrzymał - Taak obiecuję – szatyn postawił mnie, a ja znów go dźgnęłam – Żartowałam ! – zaczęliśmy się gonić, a każdy patrzył na nas jak na bandę idiotów. Skręciłam w jakaś uliczkę i czekałam aż Louis ją przebiegnie, ale mnie znalazł. - Mam Cię, teraz musisz zapłaci za to ! - Jak ? - Hmm… może buziak ? - No ok. – skierowałam twarz w stronę policzka chłopaka, nagle Lou odwrócił głowę a nasze usta się spotkały. Czułam jak przez moje ciało przechodzi fala gorąca, a moje serce waliło jak oszalałe. Rozum tylko piszczał ‘ O KURWA LOUIS TOMLINSON MNIE POCAŁOWAŁ ! ‘. Odkleiliśmy się od siebie, a chłopak wystawił rządek swoim zębów w promiennym uśmiechu. - Ja mówiłem o takim buziaku – ponownie poczułam smak jego ust, kurwa jak on całuje ! OMG czuję, że mam nogi jak z waty, nagle usłyszałam, że idzie Magda i Niall, szybko się od siebie oderwaliśmy. - Emm… co się tutaj dzieje ? – spytała zdezorientowana Magda - Nic, a co ma się dziać ? – powiedziałam i odeszłam od Lou kierując się nadal w stronę zatoki, Louis poszedł za mną. - Dzięki kurwa ! – mruknął do Nialla. - Ale co ja zrobiłem ?! A, aaa ! Soorry. – Mam nadzieję, że Niall nie domyśla się co się tutaj stało. Nadal czułam jego usta na swoich, ‘ Boże, boże, boże jak on całuje, normalnie nie mogę. Czuję, że mam mokro ‘ pomyślałam. - To tutaj ! – krzyknął Niall i pokazał na wielki dom, a obok niego jakiś budynek pewnie stajnia. Ehh Magda to ma fajnie, ma swoją pasję, a ja ? Nic. Czasami jej zazdroszczę tego wszystkiego, jest piękna wysportowana, każdy ją lubi. A ja ? Zwykła dziewczyna, której i tak nikt nie zauważa. Weszliśmy na posiadłość, a na ganku od domu siedział facet koło 60. - Emm, dzień dobry, pan Smith ? – Magda powiedziała cicho. - Czego tutaj chcecie ? – ryknął facet, na co się wystraszyłam i ujęłam rękę Louiego na co on się uśmiechnął. - Nie bój się maleńka, on zawsze tak reaguje. – te słowa dodawały mi otuchy, przy Louisie poczułam się bezpiecznie, wiedziałam, że nic mi się nie stanie albo może zdawało. - Chłopcy powiedzieli mi, że ma pan konia do rekreacji i… - W żadnym wypadku. Nieznajomym nie daję jeździć na Karino.
- Ale…
- Nie ma żadnego ale ! Idźcie stąd nic tu po was.
- Panie Smith, jak pan może się tak odzywać do mojej wnuczki i jej przyjaciół ?! – w końcu odezwała się oburzona babcia Wiesia. - Pani Wiesiu, ja… nie wiedziałem, że to pani wnuczka, ale teraz jak tam na nią patrzę to jest duże podobieństwo. - Więc jak będę mogła wsiąść na Karino ?
- Ehh, chodź. – Magda skierowała się z panem Smithem do stajni, a my usiedliśmy na schodach i grzecznie czekaliśmy moja przyjaciółka wróci.
- Jaa, ten koleś jest przerażający – skomentowałam siadając na schodach. - Nie martw się on dla każdego taki jest. Jak kiedyś przyjechaliśmy do Nialla jak był chory i spytaliśmy się go o drogę zaczął nas z miotłą ganiać i krzyczeć, że złodzieje chcą go okraść – wtrącił się Harry. - Yyyy… ahaa. Nie doobra spoczko – z nudów zaczęłam nucić Irresistible. - Co tam nucisz ? – spytał widocznie zaciekawiony Zayn - Irresistible, bardzo lubię tą piosenkę. Tytuł przypomina mi ulubioną piosenkę Magdy. - Jaką ? – spytał Niall - Iridescent Linkinsów, uwielbia wersy Mike Shinody. – uśmiechnęłam się pod nosem na wyobrażenie skaczącej z podniecenia Magdy - Mhm, mhm. W domu nam ja puścisz, zobaczymy czy da się jej słuchać. Słyszałem, ze Linkin Park to denny zespół, kiedyś byli fajni, ale się skomercjalizowali. – skomentował Harry, a ja podniosłam się i zaczęłam iść w jego stronę. - Nie waż się tak mówić o nich, bo nawet nie wiesz jaką muzykę grają. Dla Magdy ten zespół jest najlepszy, i ja sama oprócz was lubię także ich, bo maja piosenki z sensem. A jak coś ci nie w paski to załóż kratkę i nara. – każdy patrzył się na mnie jak na wariatkę, a ja tylko odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem odeszłam od grupy. Słyszałam jak Louis mnie woła, ale nawet jego nie chciałam słuchać, po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Normalny jesteś ?! Człowieku przystopuj z tymi swoimi komentarzami bo tylko ranisz ludzi – słyszałam jak Louis opieprza Harrego, nawet mi było lepiej. Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię to Zayn.
- Nie płacz, Harry już taki jest. Nie da się go zmienić. – uśmiechnął się do mnie promiennie, a ja odwzajemniłam uśmiech – Chodź za chwilę pewnie Magda przyjdzie. – Zayn pomógł mi wstać i razem wróciliśmy do reszty. Spojrzałam na Louisa, cały się trząsł z nerwów. - Chodź przejdziemy się – powiedziałam do szatyna, i razem skierowaliśmy się w stronę plaży.

j

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz